Kraków: Bezdomni "turyści". W zimie ruszają do dużych miast.

Przyjeżdżają do dużych miast, bo tu łatwiej się żyje. W Krakowie blisko połowa bezdomnych to "turyści". W zimie zjeżdżają się tu nawet z odległych o kilkaset kilometrów miejscowości, chociaż w schroniskach i noclegowniach jest miejsce tylko dla jednej trzeciej z nich.
Dlatego większość żyje na dziko. W Krakowie, według szacunków MOPS-u, to około 700 osób.

- Śpię na dworcach, najlepiej na autobusowym, bo tu najcieplej - mówi pan Tomasz z Mysłowic. - A i na ciepłą zupę do kapucynów blisko mam - dodaje.

Najazd bezdomnych, szczególnie zimą, to prawdziwa plaga większych miast. Tu łatwiej im znaleźć pomoc. - Są kuchnie społeczne, schroniska, noclegownie, działa tu wiele organizacji pozarządowych niosących pomoc najuboższym, są też hojni turyści - wymienia Marta Chechelska-Dziepak z MOPS-u. Dodaje jednak, że jest to duże obciążenie finansowe.

Bezdomni "turyści" to najczęściej ludzie, którzy od czegoś uciekają, szukają anonimowości. - Zostawiają za sobą poważne problemy, konflikty rodzinne - wyjaśnia Łukasz Filek, streetworker, który na ulicy pracuje od 12 lat - ale są też tacy, którzy w pewnym momencie postanawiają zmienić swoje życie, jak jeden prawnik spod Tarnowa, który doszedł do wniosku, że ma za mało czasu w życiu na czytanie książek, rzucił pracę, wyjechał, teraz mieszka na działkach w Krakowie i z takiego życia jest zadowolony - opowiada.

Według MOPS-u najwięcej przyjezdnych pochodzi ze Śląska i z Pomorza, większość mieszkających na dziko odmawia przyjęcia pomocy. - Mówią nam, że sami są w stanie zapewnić sobie schronienie albo że wolą żyć w samotności lub w bardzo wąskiej grupie i wbrew stereotypom nie zawsze chodzi o to, że w noclegowniach nie można pić alkoholu - zapewnia Filek.

Streetworkerzy namawiają bezdomnych do powrotu do swoich miejscowości, ale zazwyczaj bezskutecznie - Tu nikt ich nie zna, tu łatwiej wyciągnąć im rękę po pomoc, mniejszy wstyd żebrać - tłumaczy Chechelska. - Nie przemawia do nich to, że u siebie mogą starać się choćby o mieszkanie socjalne, pomoc gminy czy pracę. Niektórzy żyją tak od wielu lat.

Krakowski MOPS ma pod opieką 1600 bezdomnych, w zimie ich liczba wzrasta nawet o 15 procent.

DOSTĘP PREMIUM