Seremet: Ja "zaprzeczam zamachowi, bo służę idei"? Ludzie, bójcie się Boga!

- Czytałem, że zaprzeczam tezie o zamachu, bo służę określonej idei. Ludzie, bójcie się Boga, jak można pisać takie bzdury? - tak prok. gen. Andrzej Seremet komentuje w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" teorie spiskowe nt. katastrofy smoleńskiej. Stanowczo odrzuca też tezę o zamachu: "Nie znaleźliśmy na to żadnych dowodów".
Andrzej Seremet ostro reaguje na różne "teorie" ws. katastrofy smoleńskiej, pojawiające się na prawicy. - W Polsce dokonano strasznych podziałów. Te głosy, że "ruscy zabili prezydenta", coś ukrywają, prokuratura coś zataja. Czytałem niedawno, że poświęcam czas na zaprzeczenie tezie o zamachu, bo służę określonej idei. Ludzie, bójcie się Boga, jak można pisać takie bzdury - mówi "Gazecie Wyborczej".

Prokurator generalny odrzuca zarzuty, że śledczy prowadzą złą politykę informacyjną ws. katastrofy smoleńskiej. - To powszechny mit, którego mam powyżej uszu - stwierdza. - Tygodniowo prokuratura wojskowa odpowiada na dziesiątki pytań kierowanych przez media określonego nurtu, które wykazują niesłabnące zainteresowanie katastrofą - dodaje.

Seremet wypowiada się również nt. teorii wybuchu w samolocie propagowanej przez zespół Antoniego Macierewicza. - Wielokrotnie prosiliśmy o przesłanie dorobku zespołu. Jako dowód na wybuch otrzymaliśmy jeden kilkustronicowy wydruk komputerowy zawierający określone tezy - mówi. - Co do prof. Biniendy i jego pracy, otrzymaliśmy same wnioski bez metodologii, a tylko to mogło stanowić ewentualnie podstawę pracy biegłych - dodaje. W końcu podsumowuje: "Nie znaleźliśmy dowodów na zamach".

Czytaj więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM