Etat zaraz po studiach? Absolwenci nie są na to gotowi [PUBLICYŚCI]

Specjalny program UE ma być lekarstwem na dramatyczne bezrobocie wśród młodych. - Unia obawia się, że ci ludzie nie znajdą pracy nawet po tym, jak kryzys się skończy - mówiła w TOK FM Renata Kim. Nie jest zwolenniczką pomysłu, żeby każdy młody zaraz po studiach dostawał etat. Sama dostała go w wieku 33 lat. - Wcześniej zdobywałam doświadczenie, płaciłam ?frycowe? za wejście na rynek pracy - dodała dziennikarka.
W Polsce bez pracy jest blisko 28 proc. osób, które nie skończyły 25 lat. W Hiszpanii i Grecji poziom bezrobocia wśród młodych dawno już przekroczył 50 proc.

Jak walczyć z tym problemem? Unia Europejska proponuje specjalny program, przygotowany przez komisarza do spraw zatrudnienia. "Gwarancja dla młodych" zaleca, żeby każdy obywatel Unii, który nie skończył jeszcze 25 lat, otrzymywał ofertę przyzwoitego zatrudnienia, szkolenia albo kształcenia. I to w ciągu czterech miesięcy od ukończenia szkoły lub utraty pracy.

- Unia dostrzega, że zwykłe mechanizmy rynkowe nie działają. UE obawia się, że ci ludzie nie znajdą pracy nawet po zakończeniu kryzysu. Przywykną do swojego życia i uznają, że nic nie chcą zmieniać. A taki staż po studiach może się przecież przekształcić w stałe zatrudnienie - komentowała w TOK FM Renata Kim.

"10 mln Polaków zagrożonych biedą i wykluczeniem. Jeżeli nie odbuduje się w tych ludziach ducha wiary w siebie - żadne szkolenia nie pomogą"

Równocześnie podkreśla, że nie jest zwolenniczką pomysłu, żeby każdy młody zaraz po studiach pracował na etacie. - Swój pierwszy etat dostałam w wieku 33 lat. I to był dobry moment. Wcześniej zdobywałam doświadczenie, płaciłam "frycowe" za wejście na rynek pracy. Wydaje mi się, że większość absolwentów nie jest przygotowana do pracy na etacie - dodał dziennikarka.

Kto ma kupować, jeśli młodzi nie mają pieniędzy?

Doświadczenie pokazuje, że ludzie pozbawieni perspektyw często wpadają w objęcia radykałów. Ale według Pawła Marczewskiego z "Tygodnika Powszechnego" to niejedyne niebezpieczeństwo.

- Polska przestała być wyjątkiem; zieloną wyspą na mapie Europy. Przyczyna jest taka, że maleje konsumpcja na rynku wewnętrznym. To konsekwencja trudnego położenia, w jakim znalazło się młode pokolenie - najbardziej konsumpcyjne. Skoro nie mają pracy, to nie mogą kupować ciągle za pieniądze rodziców - mówił w TOK FM.

A Polacy nie czekali na UE...

Pomysł wielkiego unijnego programu, który zmniejszy bezrobocie wśród młodych, nie przekonuje Jana Wróbla. - Przypomnę, że ponad 20 lat temu ogromna większość Polaków stanęła przed sytuacją znacznie trudniejszą niż współcześni młodzi. Gdybyśmy wtedy czekali, aż przyjedzie UE i da nam za mityczne 10 mld euro możliwości rozwoju z gwarancją pracy za 4 lata, to myślę że dziś bylibyśmy na poziomie z 1991 roku. A jesteśmy przecież znacznie wyżej - argumentował gospodarz "Poranka Radia TOK FM".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM