"Tusk zyskał wygodny pretekst". Mariusz Kamiński o stawianych mu zarzutach

- Nie przejmuję się tymi zarzutami - powiedział Mariusz Kamiński na antenie telewizji Polsat News. - Wszystkie działania, jakie podejmowałem jako szef CBA były legalne - stwierdził. Wiceprezes PiS jest zdania, że zarzuty postawione mu w 2009 r. w związku z ?aferą gruntową? to pretekst rządu do odwołania go z funkcji szefa Biura.
- Prokuratura rzeszowska w 2009 roku postawiła mi zarzuty. Te zarzuty służyły Donaldowi Tuskowi jako pretekst do odwołania mnie z funkcji szefa CBA - przekonywał Mariusz Kamiński. - Wybuchła wtedy afera hazardowa, rząd bardzo nie chciał, żeby jakaś niezależna instytucja przyglądała się temu co się dzieje - stwierdził.

Były szef CBA jest absolutnie pewien, że sąd uzna go za niewinnego. - Nie przejmuję się tymi zarzutami - powiedział. - Wszystkie działania, jakie podejmowałem jako szef CBA były legalne. Podjęcie tych działań było moim obowiązkiem. Gdybym ich nie podjął, mógłbym się liczyć z konsekwencjami karnymi - stwierdził w rozmowie z dziennikarką Polska News. - Podchodzę do tego z pełnym spokojem - dodał.

Wczoraj Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że były szef CBA, dziś poseł PiS i wiceprezes tej partii, stanie przed sądem w sprawie nadużycia władzy, gdy kierował Biurem. Proces dotyczy "afery gruntowej", czyli sprawy fikcyjnego odrolnienia ziemi w 2007 roku. Kamiński jest oskarżony o stworzenie "fikcyjnej sprawy odrolnienia ziemi", podrobienie dokumentów różnych urzędów oraz niezgodnie z prawem stosowanie podsłuchów. Przed sądem staną także byli dyrektorzy Zarządu Operacyjno-Śledczego oraz były zastępca Kamińskiego.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM