Po dyscyplinarnym zwolnieniu Lisicki będzie się sądził z Hajdarowiczem

Dyscyplinarne zwolnienie Pawła Lisickiego to reakcja na wywiad, jakiego udzielił "Wprost". Zdaniem Grzegorza Hajdarowicza, wydawcy "Rzeczpospolitej" i "Uważam Rze", doszło do ujawnienia tajemnic handlowych spółki. - To absurdalny zarzut. Odwołam się do sądu pracy - zapowiada Lisicki.
Paweł Lisicki został odwołany z funkcji redaktora naczelnego tygodnika "Uważam Rze" 28 listopada. Miał jednak pozostać pracownikiem spółki Presspublica do momentu zaopiniowania wniosku o zwolnienie przez związki zawodowe. 3 grudnia w tygodniku "Wprost" ukazał się wywiad, w którym były naczelny "Uważam Rze" powiedział m.in., że Grzegorz Hajdarowicz zaproponował mu kupienie tygodnika. Ujawnił też prognozowane na ten rok przychody z reklam. - Traktowanie tego jako ujawnienie tajemnicy spółki jest o tyle absurdalne, że nie sposób zrozumieć tego, co się stało z tygodnikiem, jeśli ten fakt nie byłby znany - wyjaśnia Lisicki w rozmowie z serwisem wPolityce. Zapowiada też odwołanie się do sądu pracy.

Maciej Hoffman, dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy, zastrzega, że wybór trybu, w którym zwolniono Lisickiego, będzie można ocenić dopiero na podstawie wyroku sądu pracy. - Jednak mamy tu najwyraźniej do czynienia ze złamaniem niepisanej zasady, według której zdymisjonowany lub odchodzący z własnej woli redaktor naczelny nie wypowiada się krytycznie o swoim byłym pracodawcy i nie ujawnia szczegółów pracy wydawnictwa - dodaje Hoffman w rozmowie z "Press".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM