"Tygodnik Powszechny" o artykule w "GPC": Mamy do czynienia z manipulacją

"Tygodnik Powszechny" wydał oświadczenie "w związku z nieprawdziwymi informacjami opublikowanymi w 'Gazecie Polskiej Codziennie'". Sprawa dotyczy wypowiedzi ks. Adama Bonieckiego cytowanej w "GPC".
Gazeta napisała, że dla ks. Bonieckiego krzyż w Sejmie to kwestia kulturowa, a nie religijna, i zacytowała słowa, jakie kapłan miał wypowiedzieć podczas spotkania z cyklu "Kościół otwarty": "Jeśli komuś przeszkadza krzyż w takim miejscu, to nie powinien on tam wisieć. Nie można nikogo zmuszać, żeby na ten krzyż patrzył". Boniecki według GPC miał dodać, że nie chce, by w ten sposób obrzydzano krzyż.

Na słowa bp. Antoniego Dydycza, według którego "Kościół otwarty jest martwy", ks. Boniecki miał zareagować krytyką hierarchów: "Reprezentują ludzi wystraszonych i ich przekonania". Miał też dodać, że "krytyka Kościoła otwartego w Polsce wynika z lęku i pomieszania pojęć". "Kościół zamknięty jest zalękniony, niepewny wiary" - cytowała księdza "GPC".

Na informacje zawarte w artykule powoływały się w poniedziałek inne media.

Dziś "Tygodnik Powszechny" wydał oświadczenie - jak czytamy - "w związku z nieprawdziwymi informacjami opublikowanymi w 'Gazecie Polskiej Codziennie'". W piśmie przypomniano, że ks. Boniecki ma zakaz wypowiadania się w mediach poza "Tygodnikiem Powszechnym", nałożony przez prowincjała Zgromadzenia Księży Marianów. Redakcja "TP" zapewnia, że podczas spotkania ks. Boniecki nie udzielał wywiadów i zarzuca dziennikarzom "GPC" manipulację.

W oświadczeniu czytamy: "Podczas warszawskiego spotkania ks. Adam Boniecki odpowiadał na pytania dwóch prowadzących oraz na pytania z sali. Reszta jego rozmów, toczonych podczas podpisywania książek, miała charakter prywatny. Jeżeli dziennikarze 'GPC' nagrali i przedstawili jako wywiad taką właśnie rozmowę, mamy do czynienia z manipulacją, obliczoną na zaszkodzenie naszemu redaktorowi seniorowi".

Z kolei "Gość Niedzielny" w swym serwisie cytuje Martę Jeżewską z "GPC". - Spytałam się o sprawę krzyża w sali obrad Sejmu, mówiąc, że sprawa ta mnie interesuje, i ks. Boniecki odpowiedział tak, jak go zacytowałam. Dziennikarka nie dysponuje nagraniem tej rozmowy.

DOSTĘP PREMIUM