Nowa Rada Języka Migowego. Skład: ani jednej osoby niesłyszącej. Ministerstwo: Byli lepsi

- To jakby w Radzie Języka Polskiego zasiadali wyłącznie Niemcy, Anglicy i Francuzi - tak środowisko niesłyszących i ekspertów komentuje decyzję ministra pracy i polityki społecznej. W powołanej przez niego Polskiej Radzie Języka Migowego nie ma ani jednej osoby niesłyszącej. Buntują się nawet ci, którzy weszli w skład rady. - Zastanawiam się nad rezygnacją - mówi Paweł Rutkowski, badacz języka migowego.
- Decyzja ministerstwa narusza konwencję o prawach osób oraz jest dyskryminacją ze strony rządu w stosunku do osób głuchych - oświadczył prezes Polskiego Stowarzyszenia Głuchych i Niedosłyszących Paweł Rosik. 

29 listopada br. minister pracy i polityki społecznej powołał Polską Radę Języka Migowego. W jej skład wchodzi 17 znawców języka migowego. Rada ma doradzać ministerstwu we wszystkich kwestiach dotyczących komunikacji językiem migowym oraz promować wiedzę o języku migowym.

Fundacja Promocji Kultury Głuchych o Radzie języka Migowego



"Bez głuchych nie jesteśmy w stanie nic zrobić"

Wszyscy nowo powołani członkowie rady podkreślają: osoby niesłyszące powinny się w niej znaleźć. - Powinniśmy się kierować zasadą: nic o nas bez nas. Osoby, które same nie słyszą, najlepiej znają problemy osób głuchych - mówi Bartosz Marganiec, prezes Fundacji Promocji Kultury Głuchych. - Zastanawiam się, czy nie złożyć rezygnacji. Jeśli to sprawi, że zrobiłbym miejsce dla osoby niesłyszącej, to jestem gotów podjąć taką decyzję - mówi Paweł Rutkowski, badacz języka migowego i jeden z powołanych do nowej rady.

- Nawet osoby, które całe życie zawodowe poświęcają językowi migowemu, nie mogą powiedzieć, że to jest dla nich język rodzimy - mówi Rutkowski. Eksperci porównują tę sytuację do powoływania Rady Języka Polskiego, w której nie zasiadają osoby niemówiące po polsku od urodzenia. Rutkowski dodaje, że w swojej pracy badawczej zawsze ma w zespole osoby niesłyszące. - Bez głuchych nie jesteśmy w stanie nic zrobić - mówi i dodaje, że podobnie będzie w pracach rady.

"Byli lepsi"? "Nie rozumiem tego tłumaczenia"

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej utrzymuje, że taki dobór osób nie jest przypadkowy. - Zgłosiło się 29 osób, a więc wybór nie był znowu taki ogromny - ocenia zastępca dyrektora biura pełnomocnika ds. osób niepełnosprawnych Krzysztof Kosiński. Mówi, że wybrali osoby, które najlepiej nadawały się, by wejść w skład rady. Dyrektor przyznaje, że wśród kandydatów było kilka osób niesłyszących. Zdaniem Pawła Rutkowskiego głusi, którzy kandydowali, absolutnie nadają się do pracy w radzie.

- Znam kilka osób, które oprócz tego, że są niesłyszące i zajmują się badaniem języka migowego, jak najbardziej pasowałyby na te stanowiska - mówi Rutkowski. I powtarza: Nie rozumiem decyzji ministerstwa.

W środowisku osób niesłyszących zawrzało. Członkowie Fundacji Promocji Kultury Głuchych zbierają podpisy pod petycją do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

DOSTĘP PREMIUM