Profesor tylko na jednym etacie? Prof. Krzemiński: "Jak można wyrażać takie opinie?"

"Wielu wybitnych uczonych wróżyło nauce polskiej i uniwersytetom straszliwą zapaść. Jeśli do niej nie doszło, to tylko dzięki przedsiębiorczości samego środowiska naukowego" - pisze w "Tygodniku Powszechnym" prof. Ireneusz Krzemiński. Polemizuje w swoim tekście z pomysłami, aby ograniczyć pracę profesorów na wielu etatach.
Krzemiński wraca do dyskusji o jakości polskiego szkolnictwa wyższego. A dokładniej - do argumentu dotyczącego samych wykładowców i tego, na ilu etatach powinni pracować. Zwolennicy ograniczenia liczby możliwych miejsc do wykładania dla profesorów podkreślali, że to przez "zarobienie" akademików stan nauki polskiej jest coraz gorszy.

"Jako socjolog, ale też i członek społeczności akademickiej, nigdy nie mogłem wyjść ze zdumienia, jak można wyrażać takie opinie" - odpiera w "Tygodniku Powszechnym" Krzemiński. "To trochę tak, jakby policja mówiła, że wypadki na drogach powodują wyłącznie pijani kierowcy: wystarczy przejechać się nawet odnowionymi szosami, aby wiedzieć, że za mało tam miejsca dla samochodów, a zwłaszcza tirów".

To wieloetatowość trzyma poziom polskiej nauki...

Prof. Krzemiński dodaje, że polska nauka... działa sprawnie. I porównuje sytuację w Polsce do innych krajów Europy - u nas mamy do czynienia z jednymi z najniższych nakładów na naukę i niskich wynagrodzeń uczonych. "Wielu wybitnych uczonych wróżyło nauce polskiej i uniwersytetom straszliwą zapaść. Jeśli do niej nie doszło, to tylko dzięki przedsiębiorczości samego środowiska naukowego i jego - by tak rzec - 'zaplecza'. Nauka trzyma się nie najgorzej właśnie dzięki powstaniu ogromnej rzeszy wyższych szkół prywatnych i stworzeniu możliwości zarobkowania nie tylko starym, ale i młodym jej adeptom" - podkreśla wykładowca.

Dodatkowo zachwala powstanie wielu prywatnych uczelni i wieloetatowości, dzięki którym "Polska przeżyła prawdziwy skok edukacyjny, podnosząc się z samego końca listy wykształconych obywateli na całkiem porządną pozycję".

Cały tekst prof. Ireneusza Krzemińskiego w najnowszym numerze "Tygodnika Powszechnego".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM