Wszystko zapłacone? I tak możesz trafić na listę dłużników

Firmy windykacyjne domagają się spłaty przedawnionych długów. Nie masz dowodu, że zobowiązanie jest już uregulowane, a odmawiasz spłaty? Trafisz na czarną listę, co oznacza brak dostępu do kredytów, zakupów na raty, telefonu na abonament itp. - pisze "Gazeta Wyborcza".
Metoda działania firm windykacyjnych jest prosta: wysyłają wezwanie do zapłaty rachunku pochodzącego sprzed kilku lat. Ponieważ mało kto trzyma polecenia wpłaty tak długo, nie ma możliwości udowodnienia, że zobowiązanie zostało już uregulowane. Ci, którzy nie zdecydują się na ponowną wpłatę, trafiają na listę dłużników.

Dług przedawniony

Kodeks cywilny określa czas, po jakim roszczenia firmy wobec konsumenta są już nieważne. Większość długów ulega przedawnieniu po kilku latach - po terminie można je spłacać, ale nie trzeba. Mimo to firmy windykacyjne wpisują na listę dłużników osoby, które odmówiły spłaty przedawnionych zobowiązań. - Przedawniony dług nie znika, wierzyciel wciąż może domagać się spłaty na drodze dobrowolnej - tłumaczy Iwona Słomska, rzeczniczka prasowa windykacyjnej Grupy Kruk.

Po stronie firm windykacyjnych opowiada się też Ministerstwo Sprawiedliwości. "Gdyby do rejestrów nie można było wpisywać roszczeń przedawnionych, wówczas dłużnicy wszelkimi sposobami dążyliby do przedawnienia, co naruszałoby pewność obrotu gospodarczego i stymulowało zjawisko cwaniactwa" - pisze biuro prasowe ministerstwa w stanowisku przesłanym do redakcji "Gazety Wyborczej".

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

DOSTĘP PREMIUM