"Znieść obowiązek nauki do pełnoletności? A chorych wyrzucamy karnie ze szpitali?"

- To głupi pomysł. Obowiązek szkolny to osiągnięcie cywilizacyjne - tak o propozycji prof. Andrzeja Jaczewskiego, aby zlikwidować obowiązek nauki do pełnoletności, mówi prof. Krzysztof Konarzewski, były szef CKE.
Prof. Jaczewski koncepcję przedstawił na swoim blogu na TOKFM.pl. Jego zdaniem powinna istnieć możliwość usuwania ucznia ze szkoły. "Obecnie jest tak, że wobec obowiązku uczenia się (do pełnoletności?) uczeń najwyżej jest przenoszony do innej szkoły. Tylko że to żadna dolegliwość. Rzecz musi zorganizować dotychczasowa szkoła i do nowej uczeń przychodzi » w blasku-aureoli «swoistego bohatera. To błąd" - stwierdził profesor.

"A tabuny młodzieży, która nie będzie potrafiła czytać?"

Z propozycją Jaczewskiego nie zgadza się prof. Krzysztof Konarzewski, były przewodniczący Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, obecnie ekspert z Instytutu Badań Edukacyjnych. - To głupi pomysł. Obowiązek szkolny istnieje w wielu nowoczesnych społeczeństwach, a można go rozmaicie realizować, nie tylko poprzez uczęszczanie do szkoły - mówi się np. o edukacji domowej - stwierdził nasz rozmówca.

- W większości cywilizowanych krajów dziecko jest zobowiązane do przebywania w szkole albo przynajmniej "pod okiem szkoły" do 16. roku życia - tłumaczy profesor. - Wiele krajów, w tym Polska, rozszerza to do 18. roku życia. I mówimy tu o obowiązku nauki, co w praktyce oznacza, że młodzież musi się kształcić.

- Uważamy to za osiągnięcie cywilizacyjne, gdyż alternatywą byłyby pewnie tabuny młodzieży, które nie potrafiłyby prawidłowo mówić i pisać. Kolejnym aspektem jest to, że realizacja pomysłu zniesienia obowiązku nauki byłaby wprost zagrożeniem dla demokracji - podkreśla Konarzewski.

Co z problematycznymi uczniami?

Zdaniem prof. Konarzewskiego zniesienia obowiązku nauki nie można usprawiedliwiać też problematycznymi uczniami. - A jeżeli chory nie robi postępów, chociaż łyka tabletki, to powinno się go karnie wydalić ze szpitala? Jeżeli musimy o wydalaniu ze szkoły, to takie rozwiązanie wchodzi w grę w szkołach średnich - liceum może wywalić dzieciaka ze swoich murów, ale taki uczeń musi znaleźć inną szkołę, bo będzie miał problem z nadzorem szkolnym. Jednak do 16. roku życia nie można usunąć go ze szkoły tak po prostu na bruk - prawo zobowiązuje ucznia do pobierania nauki. Trzeba go więc w szkole trzymać.

- Jeżeli uczeń jest poważnie nieznośny i np. popełnia przestępstwa - to do tego jest przecież prawo karne - argumentuje Konarzewski. - To nie jest tak, że system oświaty jest kompletnie bezsilny. Ale jeżeli uczeń jest po prostu niegrzeczny, to nauczyciel ma obowiązek radzić sobie z niegrzecznymi. Do tego jest przecież kształcony. Taka jest jego rola.

Obowiązku nauki trzeba bronić

- Proponować rezygnację z obowiązku nauki to jakby powiedzieć, że trzeba się wycofać z ochrony zdrowia, ochrony pracy, ochrony lokatorów - uważa prof. Konarzewski. - Nowoczesne społeczeństwo wypracowało cały system ochrony jednostki. Musimy tego bronić, bo inaczej nasze życie społeczne zamieni się w jakąś dżunglę - podsumowuje.

DOSTĘP PREMIUM