Zespół ds. prostowania kłamstw smoleńskich? Lepiej rozliczyć tych, którzy głoszą insynuacje i absurdy

- Macierewicz zawsze wyciągnie jakiegoś hochsztaplera z Australii czy USA i powie, że ci nasi eksperci są do niczego. To nietrafiony pomysł - tak socjolog, prof. Jacek Wasilewski, ocenia ideę powołania zespołu ds. prostowania kłamstw smoleńskich. Innego zdania jest prof. Radosław Markowski: - Dobre i to, ale przydałyby się radykalne środki.
Dr Maciej Lasek, były członek komisji Jerzego Millera, ogłosił pomysł na powołanie specjalnego zespołu ds. walki z kłamstwem smoleńskim. Chęć pomocy przy organizacji takiej grupy fachowców zadeklarował także Jerzy Miller. Nowy zespół miałby w sposób merytoryczny prostować kłamstwa smoleńskie.

Czy nie jest na to za późno? - Źle, że tak późno się za to zabrano, ale nigdy nie jest za późno, żeby docierać do prawdy - powiedział portalowi Gazeta.pl politolog prof. Radosław Markowski.

Brakuje nam paragrafu za rozpowszechnianie kłamstwa

W jego ocenie wysiłki takiego zespołu mogą być jednak niewystarczające. - Dobre i to, ale przydałyby się radykalne środki - twierdzi i przekonuje, że lepszym wyjściem byłoby prawne rozliczenie osób głoszących "insynuacje" o przyczynach katastrofy smoleńskiej.

- Ta słynna komisja Macierewicza, która sukcesywnie produkuje rzeczy absurdalne, przedstawiane jako prawda objawiona, ta lawina insynuacji zasługiwała od początku na to, żeby się tym zająć. To jest szczucie - twierdzi ekspert. - Część tych argumentów podpada pod paragrafy. W naszej konstytucji czy w Kodeksie karnym jest zapis, że nienawiść między narodami (a do tego prowadzi ta komisja Macierewicza) jest karana - dodaje.

- Mamy w demokracji taki problem, że za publicznie głoszone kłamstwa nie ma dobrych paragrafów, żeby pociągać ludzi do odpowiedzialności - twierdzi Markowski.

Eksperci w zespole? Poważni ludzie mogą nie chcieć brać udziału w takim cyrku

- W zespole powinno się pojawić jak najmniej polityków, jak najwięcej ekspertów, bo tu nie chodzi o sprawy polityczne, a po prostu o prawdę - przekonuje prof. Markowski.

Wobec możliwości powołania zespołu składającego się z samych specjalistów sceptyczny jest socjolog, profesor Jacek Wasilewski. - To pobożne życzenia ministra Millera - twierdzi. - Zgromadziłby pewnie ze dwóch prawdziwych ekspertów i drugi garnitur średniaków. Poważni ludzie mogą nie chcieć brać udziału w takim cyrku - prognozuje.

Jacek Wasilewski jest zdania, że pomysł z powołaniem zespołu ds. prostowania kłamstw smoleńskich jest raczej nietrafiony. - To coś bardzo dziwnego. Słusznie powołano wcześniej komisję Millera, natomiast ten zespół to średni pomysł - mówi profesor. - Nie ma możliwości, by przekonać tę skrajnie nastawioną do sprawy katastrofy część społeczeństwa. Należy dać sobie z tym spokój - dodaje.

Zawsze Macierewicz wyciągnie jakiegoś hochsztaplera

Zdaniem prof. Wasilewskiego osoby takie jak Antoni Macierewicz i tak pozostaną przy swoim zdaniu. - Jego i tak się nie przekona. Zawsze będzie argument, że to byli niedobrzy specjaliści. Zawsze Macierewicz wyciągnie jakiegoś hochsztaplera z Australii czy USA i powie, że ci nasi eksperci są do niczego - twierdzi socjolog i przekonuje, że nawet bardzo trzeźwe i merytoryczne stanowisko ekspertów nie zmieni tego, że reakcje będą znowu takie, jakie już znamy. - Nie widzę możliwości, żeby coś zmieniło tę sytuację - dodaje profesor.

Społeczeństwo swoje wie i tak już zostanie

A może zespół powinien kierować efekty swojej pracy do tej części społeczeństwa, która w sondażach deklaruje, że nie wierzy w zamach?

- Te sondaże to wynik zniecierpliwienia. Dla świętego spokoju ludzie odpowiadają: "a może i był ten zamach". Ale ja bym to traktował raczej jako wyraz stanowiska typu: "panie, a mnie to nic nie obchodzi" - mówi prof. Wasilewski. - Społeczeństwo tego nie potrzebuje, społeczeństwo już swoje wie i tak zostanie. A środek będzie zmieniał swoje nastawienie w zależności od sytuacji.

Ten zespół nie może się zrażać brakiem sukcesów

Z pracą zespołu większe nadzieje wiąże ksiądz Andrzej Luter. - Dobrze, że powstaje jakiś zespół, który będzie rzetelnie i obiektywnie informować społeczeństwo. Bez demagogii, bez politycznych kontekstów. Gdyby udało się odciągnąć tę sprawę od brutalnej walki politycznej, to ja byłbym za tym - zapowiada.

Zdaniem ks. Lutra, lepsze byłyby efekty prac takiego zespołu, gdyby powstał on wcześniej. - Ale nie można z tego rezygnować, bo w ten sposób zdajemy się na skrajne opinie i cyniczne wykorzystywanie katastrofy do bieżącej polityki - twierdzi duchowny.

- Niezależnie od tego, jaki to będzie miało skutek, dobrze, że taki zespół powstaje - podkreśla. - Tę część społeczeństwa, które nie ma wyrobionej jednoznacznej opinii co do katastrofy smoleńskiej, należy przekonywać merytorycznymi argumentami. Ten zespół nie może się zrażać tym, że na początku nie będzie miał jakichś spektakularnych sukcesów. Trzeba powoli tłumaczyć istotę tego, co się stało w Smoleńsku.

DOSTĘP PREMIUM