Żywe karpie na Wigilię? Te są raczej ledwo żywe [ZDJĘCIE]

Mała balia z wodą, a w niej upchnięte płetwa przy płetwie, duszące się ryby. "Zobaczcie, jak Tesco traktuje żywe karpie w sklepach polskich. Proszę o publikację! (...) Zdjęcie zrobione w Tesco Żywiec" - napisała do portalu Gazeta.pl czytelniczka. Podobne warunki widzieliśmy też w sklepie tej sieci na warszawskich Kabatach. "Zaraz zainterweniuję" - zapowiada rzecznik Tesco.
"Miałam wiadomość, że w sklepach Tesco na Śląsku jest identyczna sytuacja" - pisze w e-mailu do nas czytelniczka Dorothy, przesyłając nam zdjęcie karpi stłoczonych w zbyt małej balii z wodą. Ryby zostały tak potraktowane przez pracowników - jak wynika ze zdjęcia - sklepu Tesco.

Podobny obraz dziennikarz portalu Gazeta.pl zaobserwował kilka dni temu w innym sklepie sieci Tesco - na warszawskich Kabatach. Taka sama balia, tyle samo ryb stłoczonych jedna przy drugiej. Niektóre ryby pływały na boku.

Rzecznik Tesco: "Już interweniuję"

Zapytaliśmy Tesco o warunki, w jakich w sklepach firmy trzyma się wigilijne karpie. - W naszej sieci sklepów trzymamy się ściśle wydanych przez Głównego Lekarza Weterynarii wytycznych, dotyczących na przykład temperatury wody. Jeżeli pojawiają się informacje o naruszeniu tych standardów, to dla mnie oczywiście sygnał do interwencji, czyli telefonów do tych sklepów, które wykonam natychmiast - zapowiada w rozmowie z nami rzecznik Tesco Michał Sikora.

Po kilku minutach dodaje w e-mailu: "Sprawę przekazałem naszym regionalnym kierownikom ds. świeżej żywności, którzy są ekspertami jeśli chodzi o jakość i bezpieczeństwo żywności - w tym także standardy dotyczące sprzedaży żywego karpia. Zwrócą oni natychmiast uwagę na sprawdzenie warunków sprzedaży karpia we wspomnianych sklepach".

Jak sklepy traktują karpia: Poznań, Kraków, Warszawa...

O warunkach, w jakich karpie, w myśl tradycji kupowane żywe przed wigilią Bożego Narodzenia, dożywają w sklepach tej Wigilii, pisaliśmy w ubiegłym roku. I w poprzednich latach. I wygląda na to, że niewiele się zmienia. Tegoroczne obrazki ze sklepów nie nastrajają optymistycznie. Krakowska "Gazeta Wyborcza" opisała warunki, jakie kilka dni temu panowały w supermarkecie Real w centrum M1 w Czyżynach w Małopolsce. Żywe karpie leżały tam bez wody na ladzie. Po interwencji "Gazety" dyrektor M1 zapowiedział interwencję w sklepie.

Z kolei w centrum King Cross w Poznaniu, również w Realu, "karpi jest tak dużo, że nie są w stanie pływać. Duszą się " - pisali klienci sklepu. Powiatowy lekarz weterynarii Ireneusz Sobiak wysłał do sklepu kontrolę.

Podobne informacje przysyłali też czytelnicy-klienci supermarketu Leclerc na warszawskich Bielanach: "Karpie z wody ważono żywe i wrzucano do toreb, gdzie - dalej rozpaczliwie wierzgając - były niesione przez klientów w dalszą podróż" - pisała warszawska "GW".

Akcje społeczne na rzecz karpi od lat trafiają w próżnię?

Podobnie jak w tym roku, tak i wcześniej nasi czytelnicy pisali do nas e-maile, przysyłali zdjęcia, alarmowali, pytali: "Dlaczego karpie są przetrzymywane w tak fatalnych warunkach? Dlaczego Polacy wciąż hołdują tradycji "żywego karpia", która skazuje ryby na niepotrzebne cierpienie w fatalnych warunkach w sklepach?".

Co roku przed Wigilią, pomimo prowadzonych od wielu lat akcji ekologów czy celebrytów, namawiających do rezygnacji z kupowania karpia żywego, powracają te same pytania i te same kłótnie: "czy ryba cierpi".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM