Ks. Boniecki: Robią ze mnie zdemenciałego starca, inni przebiegłego satanistę...

"Ten rok był wyjątkowo bogaty. Jedni robią ze mnie zdemenciałego starca, inni przebiegłego satanistę, wroga krzyża, zwolennika darcia Biblii, wroga świętej wiary, ucznia Turowicza-masona itd." - pisze w felietonie w najnowszym "Tygodniku Powszechnym" ks. Adam Boniecki. I podsumowuje na koniec roku: przebaczam.
Boniecki odnosi się do krytyki, jaka spłynęła na niego ze strony fundamentalistycznych chrześcijan. Tym nie podobała się m.in. obrona przez księdza wokalisty Nergala oraz to, że duchowny zrobił sobie nawet zdjęcie ze wspomnianym Adamem Darskim. Ksiądz komentuje też niedawny spór z dziennikiem "Polska The Times" - gazeta opublikowała "wywiad" z Bonieckim, który - zdaniem tego drugiego - nie był wywiadem, lecz wymianą zdań, nieprzeznaczoną do publikacji.

"Mogę powiedzieć za poetą: 'Co o mnie piszą w dziennikach, nie zawsze śledzę z uwagą'. Ten rok był jednak wyjątkowo bogaty" - pisze w "TP" Boniecki. I wylicza: "Jedni robią ze mnie zdemenciałego starca, inni przebiegłego satanistę, wroga krzyża, zwolennika darcia Biblii, wroga świętej wiary, ucznia Turowicza-masona itd.".

"Przebaczam"

Ksiądz podsumowuje swój tekst, że wybacza wszystkim, którzy "z troską o moją duszę pochylają się nade mną, którzy prawią mi morały (np. Ewa Czaczkowska, o. Kowalczyk SJ), którzy nawołują do nałożenia na mnie kar kościelnych (nie cytuję, nie będę robił im reklamy)" oraz tym, którzy "się ze mną zgadzają, lecz mają "pewne zastrzeżenia" (nie ujawniają jednak jakie), którzy biją na alarm i ostrzegają kościelnych przełożonych, że naruszyłem zakaz, bo z jakąś panienką (przyznaję, niepotrzebnie) kilka minut rozmawiałem o książkach... krótko mówiąc, wszystkim, którzy z lubością, przy każdej nadarzającej się okazji ujeżdżają na mnie jak na łysej kobyle, pomawiając mnie, oczerniając, przyprawiając mi gębę, przekręcając moje myśli i słowa, donosząc na mnie, a także cierpliwej pani, która obwieszona wzywającymi mnie do nawrócenia plakatami stoi w chłodzie i głodzie przed pomieszczeniami, w których odbywają się spotkania, wszystkim, którzy mnie nie znoszą, dziś, u końca roku 2012, przebaczam i dosiego roku życzę... Amen".

Cały tekst ks. Bonieckiego do przeczytania w najnowszym "Tygodniku Powszechnym".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM