Lenin reklamuje sieć komórkową. Zawisza: Podpalać ich siedziby. A eksperci uspokajają

?Granice dobrego smaku zostały przekroczone! Heyah reklamuje się z pomocą gwiazdy ZSRR i Lenina - mordercy. Dzięki tej reklamie wiem, że już nigdy żadnej usługi w HEYAH nie kupię? - pisze zbulwersowany facebookowicz. Wszystko przez nową reklamę tej sieci komórkowej, której głównym bohaterem jest... Lenin.
Reklama sieci komórkowej promuje nową ofertę dla klientów. Podczas kolacji z oka dziewczyny wypada Lenin, gdyż "rewolucja dzieje się na naszych oczach". Są czerwone flagi z informacjami o cenach rozmów, a cała reklama utrzymana jest w rewolucyjnym stylu.



"Do tej pory suk...yny z korporacji twierdziły, że promują tow. Che, bo nie był typowym komunistą, ale jakimś tam rzekomym marzycielem itp. Teraz pokazują zbrodniarza w ścisłym tego słowa znaczeniu, i to ukazuje prawdę o nich - należy wobec tego podpalać ich siedziby, wywłaszczać ich z własności i na koniec rozstrzeliwać pod ścianą - będą mieli prawdziwy leninizm..." - napisał na Facebooku Artur Zawisza, były poseł, organizator Marszu Niepodległości.

"Następny będzie Hitler?"

- To chwyt marketingowy. Umieścić w reklamie coś skandalizującego i wzbudzić zainteresowanie mediów to stała metoda, jaką posługują się różnego rodzaju firmy. Pewnie ktoś weźmie z nich przykład i zaraz zrobi reklamę z Hitlerem, który jeździ na czołgu i namawia do zakupów w jakiejś sieci sklepów. Tego raczej nie regulują żadne rozwiązania prawne, to kwestia bojkotu tego typu historii - mówi portalowi Gazeta.pl jeden z czołowych polityków PiS.

Z tak ostrymi ocenami nie zgadza się m.in. prof. Monika Płatek, karnistka z UW, która podkreśla, że wykorzystanie wizerunku Lenina w tym kontekście z pewnością nie jest promowaniem komunizmu. - Czasami reklama odwołuje się do poczucia humoru. Humor nie musi być pierwszej jakości, natomiast odwoływanie się nawet do takich bohaterów jak Lenin nie może być identyfikowane z promocją zakazanego w konstytucji i prawie karnym systemu totalitarnego i systemu komunistycznego. Nie można stawiać znaku równości pomiędzy Leninem i systemem komunistycznym - mówi nam prof. Płatek.

"Lepszy Lenin od gołej baby"

- Rozumiem, że twórcy reklamy chcieli zaapelować do poczucia humoru i zaszokować. Jak widać, to drugie im się udało. Z drugiej strony, strasznie mnie cieszy, że jest to Lenin, a nie goła baba. To znaczy, że wreszcie odchodzimy od wykorzystywania i uprzedmiotowiania ciał kobiecych, a zaczynamy sięgać po figury, które do niedawna straszyły, a teraz mogą być ludzkie - dodaje prof. Płatek.

Podobnego zdania jest Jacek Pawlak, członek zarządu Klubu Twórców Reklamy, który podkreśla, że reklama sieci HEYAH w żadnym stopniu nie jest kontrowersyjna. - Wykorzystanie postaci Lenina samo z siebie nie jest promowaniem komunizmu. Jeżeli weźmiemy reklamę prezerwatyw, na której pokażemy Hitlera i napis, że gdyby jego rodzice ich używali, to świat byłby piękniejszy, to nie będziemy przecież promować nazizmu.

Nie sądzę, by agencja chciała wywołać skandal, bo to w ogóle nie jest żaden skandal. Zwykła reklama. Poza tym możliwe, że dla grupy docelowej to jest jakiś starszy śmieszny pan - dodaje Pawlak.

O komentarz poprosiliśmy też biuro prasowe PTC, właściciela sieci Heyah. Na 5 przesłanych przez nas pytań otrzymaliśmy odpowiedź: "Jedynym celem reklamy jest poinformowanie konsumentów o najnowszej ofercie sieci Heyah, dzięki której użytkownicy mogą otrzymać 60 minut do wszystkich za 1 złoty. Kampania została przygotowana w wyraźnie żartobliwy sposób i próby rozważania spotu inaczej niż jako nawiązanie do słowa "rewolucja", oznaczającego zmianę, jest bezzasadne".

DOSTĘP PREMIUM