Pół roku temu do rządu trafił projekt ws. in vitro. I... wciąż czeka

Ministerstwo Zdrowia prawie rok temu stworzyło projekt ustawy regulującej między innymi kwestię in vitro. Jak dowiedziało się TOK FM, projekt od maja leży w rządowej szafie i nie trafił jeszcze do kalendarza prac rady ministrów. Polska od sześciu lat ignoruje unijną dyrektywę, która nakazuje nam takie regulacje wprowadzić.
Trzy unijne dyrektywy Polska powinna przyjąć do 2007 roku. Sprawa dotyczy transplantacji, dawstwa narządów, ale także sztucznego zapładniania, czyli między innymi in vitro. - W ramach dyrektyw transplantacyjnych są uregulowane kwestie dawstwa zarodków, przetrzymywania zarodków w bankach i wszystkiego, co się tyczy in vitro. Polska musi te przepisy wprowadzić - mówi były minister zdrowia Marek Balicki i dodaje, że są to bardzo techniczne rozwiązania, które dotyczą sztucznego zapładniania.

Jak i gdzie wolno

- Państwa członkowskie powinny wprowadzić nadzór i kontrolę nad klinikami leczenia niepłodności oraz klinikami, gdzie przetrzymywane są nasienie i komórki jajowe oraz zarodki - mówi Agnieszka Sadłowska, ekspert ds. prawa Unii Europejskiej.

Takie przepisy powinny być implementowane do porządku prawnego, by polski rząd mógł wypełnić zobowiązania wynikające z prawodawstwa unijnego. Polska w 2005 roku implementowała część dyrektywy, wprowadzając w życie ustawę transplantacyjną. Jeden z jej artykułów wyraźnie wskazuje jednak, że nie reguluje ona pobierania, przeszczepiania komórek rozrodczych. To w praktyce oznacza, że kwestie sztucznego zapładniania nadal nie są ujęte w polskim prawie.

My swoje zrobiliśmy

Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że wypełniło swoje obowiązki - stworzyło projekt nowelizacji ustawy transplantacyjnej i wysłało go do rządu. - Rząd zajmie się tym projektem, ale kwestia terminów nie jest jeszcze rozstrzygnięta - mówił TOK FM jeszcze w ubiegłym roku rzecznik resortu Krzysztof Bąk.

W maju otrzymali, nic więcej nie powiedzą

Projekt ministerstwa trafił do rządu w maju. Choć - jak się okazuje - nikt nie chce otwarcie na ten temat rozmawiać. Na szczegółowe pytania otrzymaliśmy jedynie krótką odpowiedź: "Propozycja projektu wpłynęła do KPRM w maju br. i jest ona obecnie dyskutowana. Jeżeli Zespół do spraw programowania prac rządu podejmie decyzję o wprowadzeniu tego projektu na posiedzenie rządu, poinformujemy Pana. Należy podkreślić, że złożenie propozycji projektu nie skutkuje automatycznie zakończeniem dyskusji i wpisaniem do planu prac".

Do dziś nie otrzymaliśmy na ten temat informacji. Jak udało nam się ustalić, rozwiązania zawarte w projekcie już na początku poprzedniego roku oceniali eksperci.

W sejmie alarmują, że trzeba przepisy wprowadzić

Z opinii biura analiz sejmowych wynika, że Polska powinna unijne przepisy wdrożyć. Czy za niedopełnienie tego Polsce grożą kary finansowe? Tak. Jeśli UE rozpocznie postępowanie w tej sprawie.

Komisja Europejska, która wie o brakach w polskim prawie, może interweniować. - Postępowanie w identycznej sprawie było prowadzone w 2009 roku przeciwko Belgii, która nie zdążyła regulacji wdrożyć w odpowiednim terminie - mówi Agnieszka Sadłowska.

Na razie żadna z europejskich instytucji nie zgłasza tego problemu z Polską. - Jednak jeśli z Polski będą napływały skargi, to i naszym krajem komisja się zainteresuje. Taka pobłażliwość może wynikać z faktu, że w komisji nasz kraj jest postrzegany jako konserwatywny. Problemy z regulacjami ws. in vitro nie są więc zaskoczeniem - mówi Marek Balicki.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM