Sędzia Tuleya bez zakazu wypowiadania się, ale o sprawie dr. G. mówić już nie będzie

- Sędzia Tuleya nie ma zakazu wypowiadania się. U nas jest taka zasada, że sędzia we własnej sprawie się nie wypowiada, ale ja byłam na urlopie, a sędzia Tuleya jest rzecznikiem prasowym sądu. Dziś wróciłam, więc ja przejmę obowiązki informowania w tej sprawie - mówi portalowi Gazeta.pl Maja Smoderek, drugi rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie.
Wcześniej o zakazie wypowiadania się w tej sprawie poinformowała telewizja TVP Info. Miał on mieć związek z wystąpieniami w mediach sędziego Tuleyi. Wczoraj w TVN24 podtrzymał on słowa, które wypowiedział w uzasadnieniu wyroku ws. dr. Mirosława G. - Mam wrażenie, że porównanie do okresu stalinowskiego nie było bardzo ostre - dodał.

- To określenie dotyczyło sposobu prowadzenia przesłuchań. Przesłuchania odbywały się w godzinach nocnych, były wielogodzinne i to musi budzić skojarzenia z konwejerami, czyli wielogodzinnymi przesłuchaniami, jakie były na porządku dziennym w latach czterdziestych czy pięćdziesiątych - powiedział. - Oczywiście nie dochodziło do tortur fizycznych, ale konwejery polegały właśnie na takiej taktyce przesłuchiwania.

Metody rodem z Szucha

Sędzia przytoczył też opinię jednego ze świadków, który w czasie okupacji niemieckiej był więziony na Szucha [siedziba hitlerowskiego Gestapo - red.]. - Jemu pobyt w siedzibie CBA skojarzył się z działaniem zupełnie innych organów niż UB w latach czterdziestych, to jest w protokole - powiedział.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM