Bortnowska: Wypowiedź Owsiaka była szczera, ale niezbyt rozważna. Nie eutanazja, ale współczucie...

- Spisałam od nowa te uwagi wynikające z mojego doświadczenia w opiece hospicyjnej, ponieważ szczera, poniekąd przekonująca, choć chyba niezbyt rozważna wypowiedź Jerzego Owsiaka, ożywi publiczne zainteresowanie tym zespołem zagadnień. Oby podjęty został rachunek sumienia i rewizja naszego życia obok cierpiących, przy nich, w solidarności z nimi - pisze na swoim blogu Halina Bortnowska.
"W medycynie, jakiej pragniemy jako pacjenci, harmonijnie, w różnych proporcjach splatają się dwa zadania, dwa systemy: CURE - leczyć przyczynowo, by osiągnąć wyleczenie, powrót do zdrowia; CARE - opiekować się, wspierać przez to leczenie, poprawiając jakość życia w chorobie.

Geriatria, którą chce wspomóc Owsiak i Orkiestra Pomocy, zakłada duży wysiłek opieki, nieco podobnie jak pediatria. Seniorzy, którzy chcą często kontaktować się ze swoim lekarzem, szukają nie rozrywki, lecz opieki, która jest warunkiem ich długiego życia we względnym zdrowiu.

Dobra opieka geriatryczna to nie tylko łóżka szpitalne, szpital nie jest zdrowy dla seniorów. Istotna jest dostępność lekarzy i pielęgniarek łączących leczenie ze specjalistyczną opieką.

Jakość życia jest priorytetem tak geriatrii, jak i leczenia objawowego, na którym koncentrują się hospicja, gdzie znaczna część pacjentów, ale tylko część - to seniorzy.

"Dodawać życia!"

Ukuto kiedyś dobre hasło pracy z tymi, kogo dziś zowie się "seniorami": "Dodać życia do lat". Uzupełniam: dodawać życia do miesięcy, tygodni, dni, godzin. Dodawać życia! To dewiza ruchu hospicyjnego na świecie i w Polsce.

Angielska pielęgniarka, potem lekarz, Dame Cicely Saunders realizowała to, tworząc pierwsze Hospicjum św. Krzysztofa w Londynie i rozwijając koncepcję medycyny okresu terminalnego (czyli czasu zbliżania się do śmierci). Zdaniem Saunders, z którym się utożsamiam - opieka hospicyjna jest odpowiedzią na pokusę pomagania cierpiącym przez czynne skracanie ich życia, czyli "EUTANAZJĘ".

Rzecznicy dopuszczalności eutanazji, kierując się współczuciem, troszczą się o jakość umierania. Zakładają, że będzie ona lepsza, gdy do śmierci będzie się dochodzić planowo, w wybranym terminie. Wymaga to mniej lub bardziej wyraźnej interwencji na rzecz śmierci teraz.

Osoby towarzyszące cierpiącym nieraz pragną, aby śmierć już przecięła pasmo udręki, w tym ich własnej udręki bezsilnego współczucia. Znam tę pokusę z własnego doświadczenia.

Rozstawanie się bywa pełne bólu

Rozstawanie się bywa pełne bólu i dokonane rozstanie może być odczuwane jako ulga. To nie jest coś złego. Niebezpieczeństwo pojawia się, gdy ktoś przyzna sobie prawo do tej ulgi i do obdarowania nią drugiego człowieka przez zadanie śmierci na jego życzenie wyraźne lub domyślne. Groźne jest to, że wśród motywów dokonania śmiercionośnego czynu "z litości" może się kryć własna odmowa dalszego znoszenia bólu bez skutecznego współczucia.

Niezmiernie doświadczona dr Cicely Saunders radziła swoim współpracownikom i stażystom: "Zanim zaczniesz zastanawiać się nad dopuszczalnością eutanazji konkretnego pacjenta, zbadaj sumiennie, czy wszystko zostało dla niego zrobione, a raczej, czy nic nie jest zaniedbane".

W duchu tej rady proponuję najpierw debatę nad zaniedbaniami w konkretnych przypadkach i ogólnie w stosunku do pacjentów wchodzących w stan terminalny, z perspektywą długotrwałych cierpień. W jakiej mierze teraz, obecnie, pacjenci terminalni cierpią rzeczywiście nieuchronnie, a w jakiej mierze dzieje się tak przez zaniedbanie, przez brak wiedzy i brak opieki. Niemal zawsze współczucie może być skuteczne, jeśli zdobędzie fachowe wsparcie.

***

Spisałam od nowa te uwagi wynikające z mojego doświadczenia w opiece hospicyjnej, ponieważ szczera, poniekąd przekonująca, choć chyba niezbyt rozważna wypowiedź Jerzego Owsiaka, ożywi publiczne zainteresowanie tym zespołem zagadnień. Oby podjęty został rachunek sumienia i rewizja naszego życia obok cierpiących, przy nich, w solidarności z nimi. To jest wskazane, pilnie potrzebne. Jeśli pojawi się energia, rozbudzą emocje, niech się skierują ku działaniu na rzecz dodania życia do ostatnich dni i godzin.

Obawiam się jednak, a bardzo bym nie chciała, by słowa Owsiaka zostały wykorzystane przeciw niemu, przeciw Orkiestrze i przeciw skutecznemu współczuciu.

DOSTĘP PREMIUM