Terlikowski u Lisa: Ideologia gender to największe zagrożenie. Bo kim jest Anna Grodzka?

Miała być dyskusja nt. podpisanej przez Polskę konwencji Rady Europy ws. przemocy wobec kobiet, ale szybko zeszła na utarczkę słowną między Tomaszem Terlikowskim a Kazimierą Szczuką. - Ideologia gender próbuje doprowadzić do sytuacji w której nie jest jasne, kto jest kobietą, a kto mężczyzną. Kim jest Anna Grodzka? - pytał złośliwie Terlikowski. - Jakim prawem pan ją obraża? - oburzała się Szczuka.
Dyskusja w programie "Tomasz Lis na żywo" rozpoczęła się od tematu podpisanej przez Polskę konwencji Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet. Pretekstem był fakt, że temat pojawił się m.in. w homilii arcybiskupa Józefa Michalika. Przewodniczący episkopatu Polski stwierdził podczas pasterki w Przemyślu , że jesteśmy świadkami ataku na tradycyjny model rodziny. Zdaniem arcybiskupa Michalika konwencja RE to "wielkie kłamstwo".

"Mamy blisko 50 stron czystej prawdy"

Ze stanowiskiem abp. Michalika nie do końca zgodził się gość programu o. Paweł Burzyński. - Ja bym zajął nieco inne stanowisko w tej sprawie. Dokument od długiego czasu leżał na biurku i można było go przeczytać, przeanalizować i wydać oświadczenie. Tymczasem zrobiono to pięć po dwunastej, kiedy dokument wchodzi w życie. I wówczas tak mocny głos ma małe szanse na zrozumienie. Nie wybrzmiało dość jasno, że problem przemocy domowej i kobiet jest rzeczywistym problemem - ubolewał dominikanin.

- To przykra sytuacja dla ludzi wierzących. To zło, jakim jest przemoc domowa, jest Kościołowi obojętne - stwierdziła Kazimiera Szczuka. - To zło znika, bo w blisko 50-stronicowym dokumencie Rady Europy raptem w pięciu linijkach mówi się o tym, by zapobiegać mechanizmom, które ugruntowują przesądy dotyczące niższości kobiet. I to m.in. przesądy religijne. I na to słowo "religijne" Kościół właśnie reaguje tak, jak zareagował abp Michalik. Mamy blisko 50 stron czystej prawdy, żeby nie było bicia kobiet, ale dla Kościoła to mniej ważne, bo gdzieś się pojawiło słowo "religia" - mówiła Szczuka. - To zaprzeczenie wszystkiemu, co się w tym dokumencie mieści - skwitowała.

"Gender to największe zagrożenie"

Oliwy do ognia dolał konserwatywny publicysta Tomasz Terlikowski. - Gdyby osobom, które pisały ten dokument, chodziło o przemoc wobec kobiet, to nie wpisałyby do niego elementów genderowych. I Kościół na to zareagował. Benedykt XVI w ostatnim przemówieniu jasno powiedział, że jednym z największych zagrożeń dla Kościoła jest ideologia gender - przywołał.

- Problem Kościoła polega na tym, że z małym refleksem, a tak naprawdę z brakiem refleksu zajął się tym dokumentem. Trzeba usiąść merytorycznie do tego dokumentu i pokazać jego żenujący poziom prawny - podkreślił o. Burzyński.

- Ojciec wprowadza ludzi w błąd. Episkopat na temat tego dokumentu wypowiedział się dużo wcześniej niż na pasterce - zaznaczył Terlikowski. - Ale głos nie był słyszalny - przyznał.

"Nie jest jasne, kto jest kobietą, a kto mężczyzną"

Dyskusja w studiu szybko się zaostrzyła i zeszła na inne tory.

- To piękna wizja, którą pani Szczuka przedstawiła. Tylko nie do końca prawdziwa. W imię ideologii gender jedna ze szwedzkich europarlamentarzystek chciała ostatnio zabronić "Kubusia Puchatka", zabronić bajek, w których są tradycyjne role płciowe. Ideologia gender próbuje doprowadzić do sytuacji, w której nie jest jasne, kto jest kobietą, a kto mężczyzną. Kim jest Anna Grodzka? - zapytał Terlikowski.

- Jest transseksualną kobietą - broniła Szczuka.

- Jeśli powiem, że jestem żółwiem, to nie stanę się żółwiem. Będę nadal człowiekiem - kontynuował Terlikowski.

- Proszę zostawić posłankę Grodzką w spokoju. Jakim prawem pan ją obraża? Anna Grodzka jest po zmianie płci - mówiła zdenerwowana Szczuka.

- Bycie mężczyzną albo kobietą jest kwestią faktów. Jak ktoś do mnie mówi, że jestem mężczyzną, to mnie nie obraża. I Grodzka DNA ma też zmienione na żeńskie - kpił Terlikowski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM