Antysemityzm? Wildstein krytykuje Ziemkiewicza za ostre słowa. Na FB burza

Dawid Wildstein krytykuje Rafała Ziemkiewicza za kontrowersyjne wypowiedzi w czasie spotkania promującego jego książkę. - Dowiedziałem się, że międzywojenni Żydzi, w tym moi przodkowie, na wyższych uczelniach to była skorumpowana sitwa zdegenerowanych karierowiczów - pisze Wildstein. - Jeśli Ziemkiewicz nie jest antysemitą, to kto nim jest? - komentuje filozofka Agata Bielik-Robson.
Rafał Ziemkiewicz podczas spotkania z czytelnikami w Szczecinie przekonywał, że endecki antysemityzm nie miał tak naprawdę podłoża rasowego, ale wynikał z rywalizacji ekonomicznej. - Getta ławkowe, o których się mówi, sprowadzając do tego całą tradycję, to były sprawy czysto ekonomiczne, żadne rasowe androny typu niemieckiego nie miały nigdy żadnego zakorzenienia w polskim myśleniu - twierdził Ziemkiewicz.

Opowiadał też o spotkaniu ze studentami prawa, na którym pytał, czy nie czują się ograniczani przez rozmaite sitwy, które nie pozwalają im pracować w zawodzie. Odpowiedzieli, że tak. - To wyobraźcie sobie, że te wszystkie sitwy tworzą Żydzi. A jesteście przed Holocaustem i nienawidzenie Żydów nie jest złe. Jest modne. Wszyscy nienawidzą Żydów - mówił Ziemkiewicz.

Publicysta mówił też o pomyśle na hasło reklamowe swoje książki. Miało ono brzmieć: "Polska dla Polaków". - Nie chodzi o to, że jakaś część Polaków ma wyłączne prawo do Polski ze względów np. etnicznych. Chodzi o to, by odzyskać Polskę dla wszystkich Polaków - tłumaczył.



"Ogólnie, Rafale, kiepsko się poczułem..."

Słowa Rafała Ziemkiewicza odbiły się szerokim echem. W liście otwartym odpowiedział na nie dziennikarz "Gazety Polskiej Codziennie" Dawid Wildstein, syn Bronisława Wildsteina.

- Cóż, wielu rzeczy się z Twojego wykładu się dowiedziałem. Nie tylko o historii Polski, ale co gorsza, o części swojej krwi. Dowiedziałem się, że międzywojenni Żydzi, w tym moi przodkowie, na wyższych uczelniach to była skorumpowana sitwa zdegenerowanych karierowiczów. Dowiedziałem się, że cudowna endecja była wolna od wszelkiego zła, a jak już robiła coś źle, to z przymusu społecznego - pisał Wildstein w liście opublikowanym na Forum Żydów Polskich.

- Ogólnie, Rafale, kiepsko się poczułem. Nie dość, że żaden ze mnie bogobojny katolik, nie dość, że, jak rozumiem, moi przodkowie byli sitwą przeszkadzającą prawdziwym Polakom się rozwijać, to jeszcze dodatkowo zacząłem wątpić w swoje własne zmysły, które kazały mi stać się członkiem salonu - dodał.

"Przywróćmy Polsce tradycję"

Dalej Wildstein pisał, że pamięta tekst Ziemkiewicza "Antysemici won z prawicy", z którym trudno było się nie zgodzić. To mogła być droga przywrócenia Polsce tradycji, która Polskę tworzyła. - Przywrócenia jej jednak w formie doskonalszej, wypłukanej z brudu antysemityzmu, ksenofobii, prymitywnego szowinizmu i brutalności. Tymczasem Twoje ostatnie wystąpienie każe mi się zastanawiać, czy właśnie tą drogą idziesz? - pytał dziennikarz "GPC".

"Wzorcowy antysemita"

Dawid Wildstein skomentował zamieszanie wokół wypowiedzi Ziemkiewicza i swojego listu na profilu na FB. - Jeśli dla kogoś z tego tekstu wynika, że przestałem szanować RAZ-a, czy też uznałem go za krwiożerczego antysemitę, to jest pajac. Ale jednocześnie dostrzegam na prawicy momentami śmierdzącą Palikotem retorykę pogardy oraz bagatelizowanie złych wydarzeń z przeszłości - i nie mam zamiaru tego "olewać", ponieważ prawicę kocham - napisał.

Do dyskusji, która rozgorzała pod jego wpisem, włączyła się między innymi filozofka Agata Bielik-Robson, która pytała: "Jeśli Ziemkiewicz w swym obecnym stanie nie jest antysemitą, to kto nim w ogóle jest? Czy z tego wynika, że prawica w ogóle odrzuca pojęcie antysemityzmu jako sprzeczne, projekcyjne, ideologiczne?".

Dodała też, że rozgraniczanie dwóch rodzajów antysemityzmu (tego otwarcie rasistowskiego i nie) jest w pewnym sensie jeszcze gorsze od zwykłych antyżydowskich bluzgów. - Dla mnie Ziemkiewicz jest wzorcowym antysemitą i kropka - napisała.

DOSTĘP PREMIUM