Były doradca Kamińskiego: Jako szef CBA był amatorem. Mam wrażenie, że jego podwładni byli nieszczęśliwi

- Miałem świadomość, że Mariusz Kamiński jest amatorem, zresztą on sam tego nie krył. W policji funkcjonowało takie powiedzenie, że podwładny bez mądrego przełożonego jest nieszczęśliwy. Mam wrażenie, że w CBA podwładni byli nieszczęśliwi - mówi w rozmowie z tygodnikiem ?Polityka? Tomasz Warynkiewicz, były doradca szefa CBA Mariusza Kamińskiego oraz współtwórca zasad pracy funkcjonariuszy pod przykryciem.
Warynkiewicz przyznaje w rozmowie z "Polityką" , że kiedy pracował w policji, Tomasz Kaczmarek był jego podwładnym. Potem spotkali się w CBA. - Uczeń poszedł w zupełnie nieznanym przez niego samego kierunku. Niektórzy nabierają przekonania, że jak pracują w służbie specjalnej, to mają specjalne prawa i mogą sobie pozwolić na więcej, bo popełnione błędy nigdy na jaw nie wyjdą - stwierdza.

Warynkiewicz sugeruje, że szef CBA nie zarządzał dobrze swoimi ludźmi. - W policji funkcjonowało takie powiedzenie, że podwładny bez mądrego przełożonego jest nieszczęśliwy. Mam wrażenie, że w CBA podwładni byli nieszczęśliwi - mówi. Jak dodaje, miał świadomość, że Kamiński był amatorem. - Zresztą on sam tego nie krył - zaznacza.

Były doradca Mariusza Kamińskiego odniósł się także do zachowania tzw. Dużego Tomka, o którym mówił sędzia Igor Tuleya. Funkcjonariusz miał wykorzystać zakochaną w nim pielęgniarkę. - Jeżeli to prawda, że na jego prośbę pielęgniarka wynosiła ze szpitala MSWiA dokumentację, to mniej istotne jest, że obiecywał dziewczynie małżeństwo. On podżegał do przestępstwa - zaznaczył. Jak dodał, kategoria kontratypu nie pozwala podżegać do kradzieży dokumentacji medycznej zawierającej wrażliwe dane specjalne i zarówno agent, jak i pielęgniarka powinni usłyszeć zarzuty.

Więcej w tygodniku "Polityka" >>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM