Nawet komercyjne stacje mogą produkować świetne programy. Można? No można

Gdyby media zaryzykowały kulturą ambitną, to byłby popyt na nią. W USA nawet komercyjne programy jak HBO ryzykują i tworzą świetne dokumenty czy najlepsze na świecie seriale. Można? No można - mówił w TOK FM kulturoznawca dr Radosław Muniak.
W rozmowie z Piotrem Maślakiem Muniak mówił, że przez to, jakie mamy media, taką mamy mentalność. - Z wyższymi gustami jest ogromny problem. Głównie winę ponoszą media publiczne, które nie inwestują w programy rozwijające, wolą zainwestować w głupi program, gdzie jakiś celebryta tańczy albo robi jakieś głupie rzeczy. To jest błędne koło. Jeśli media będą serwować taką papkę, to ludzie będą taką papkę chcieli oglądać. Ktoś musi to przerwać. Wysoka kultura tez może się sprzedawać, tylko ktoś musi zaryzykować - mówił Muniak.

Gdyby media zaryzykowały...

Zdaniem kulturoznawcy, gdyby media zaryzykowały kulturą ambitną, to byłby na nią popyt. Na antenie dawał przykład m.in. Francji. - To nie jest tylko kwestia ekonomii. Francuzom jest wpojone, że kultura jest ważnym elementem ich życia. Oni tego oczekują od mediów, żeby dawały im zaspokojenie potrzeb kulturowych. To kwestia mentalności, która w Polsce szwankuje ze strony producentów. Ekonomia nie jest najważniejsza. Nie sprowadzajmy wszystkiego do kasy. Zaryzykujmy i zróbmy jakiś program, a nuż chwyci, a chwyci, bo jest zapotrzebowanie - mówił Muniak.

Czy nasze zamiłowanie do sztuki niskich lotów wynika z faktu, że w Polsce mamy kulturę post-chłopską - pytał prowadzący program Piotr Maślak. - A jakie ma być zapotrzebowanie, jak mamy debilne programy typu "trudne sprawy" czy "pamiętniki z wakacji", które sprzedają obraz Polaka, który jest kompletnie bezrefleksyjny. Nie twierdzę, że wszystkie programy muszą być superambitne. Ale jeśli mamy programy wzorowane na reality show, to od producenta programu zależy, jak ci bohaterowie będą wykreowani, co będą czytać, czego będą słuchać w trakcie tych programów. Tu warto zainwestować, i zmienić typ bohatera, żeby był bardziej wysublimowany, czy po prostu myślący - mówił Muniak.

Popatrzcie na HBO

Jego zdaniem kształtowanie gustów odbiorów to nie tylko domena mediów publicznych. - W USA nawet komercyjne programy jak HBO ryzykują i tworzą świetne dokumenty czy najlepsze na świecie seriale, które co roku wygrywają mnóstwo nagród. To jest wszystko na bardzo wysokim poziomie. Można? No można. Mamy typowo komercyjne stacje, a jednak im się udaje - mówił.

Maślak zauważył, że w Polsce Teatr Telewizji jednak się sprzedaje. - Może to nie jest tak, że Polacy nie mają masowo gustu, tylko dostają taką ofertę - pytał. - Telewizja od zawsze kreowała rzeczywistość. To, co jest w rzeczywistości pokazywane, staje się tym, co społeczeństwo chce. Jeśli w telewizji są produkowane kretyńskie programy z kretyńskimi bohaterami, to społeczeństwu wydaje się, że to jest co, czego ono chce. To jest błędne koło - odpowiadał Muniak.

Na czym powinna polegać misyjność mediów publicznych? - Na edukacji. Żeby pokazywać w telewizji dużo kultury, inne sposoby postępowania w życiu, dawać wzór do naśladowania, że życie jest zależne od nas. Że to nie jest życie, które się dzieje, ale mamy na nie wpływ. Zarówno w kreacji bohaterów seriali czy w formie podawania informacji.

- Czy media mają przyszłość? Rynek będzie rozczłonkowany, będziemy wybierali konkretną ofertę, nawet konkretny program - mówił Maślak.

- Co w tym złego? Tylko, że ktoś musi te programy produkować. Jak będę miał siedem programów, które są takie same, to po cholerę mi ten wybór - odpowiadał Muniak.

- Może łatwiej będzie wyprodukować ofertę, która trafi w gusta Polaków i będzie bardziej ambitna?

- Gusta są kreowane przez telewizję. Może więc warto zmienić te gusta.

DOSTĘP PREMIUM