Córka znanego muzyka rockowego wysyłała modelki za granicę. Prostytutki zarabiały 500 euro dziennie

Joanna B., córka znanego muzyka rockowego, z matką Danutą B. (również oskarżona o sutenerstwo, przyznała się do winy) prowadziły od 2000 r. agencję modelek. Prawdopodobnie brak dochodów skłonił je do wyszukiwania modelek, które świadczyły usługi seksualne bogatym biznesmenom - pisze ?Gazeta Wyborcza?. Kobiety, które godziły się na seks, dostawały 500 euro dziennie.
- Nie dowierzałam, że za nicnierobienie można dostać tyle pieniędzy. Bo tych imprez i tego seksu wcale nie było tak dużo - zeznała modelka, która za kilka tygodni w towarzystwie arabskiego księcia dostała 10 tys. euro.

Matka i córka podsyłały modelki również Emilii P., która była mózgiem operacji. To była modelka, znana w środowisku jako "Emi", przed dziesięcioma laty uczestniczka konkursu Miss Polonia. Zdaniem prokuratury na wysyłaniu dziewczyn bogatym obcokrajowcom zarobiła w ciągu kilku lat setki tysięcy złotych.

Przymusu nie było

W kwietniu 2006 r. "Emi" poleciała do Barcelony z grupą dziesięciu dziewczyn. Zleceniodawcami byli Rosjanie. "Przez cały dzień siedzieli na jachcie i łowili ryby. Wieczorem bawiłyśmy się z nimi i świadczyłyśmy im usługi seksualne" - zeznała w śledztwie jedna z modelek. Według niej dziewczyny były zaskoczone, że chodzi o seks, ale żadna nie zrezygnowała z wyjazdu, godziły się na to. - Nikt nas nie przymuszał, nie zabierał paszportów - zeznawały modelki. Za cztery dni pobytu dziewczyny dostały po 2 tys. euro.

Sześć kobiet zamieszanych w sutenerstwo zostało zatrzymanych. Pięć z nich przyznało się do winy i dobrowolnie poddało karze.

Cały artykuł do przeczytania w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" >>

DOSTĘP PREMIUM