Obsmarowano drzwi sędziego Tulei. "Dostałem wyraźny sygnał... Czuję się nieswojo"

Ktoś obsmarował drzwi sędziego Igora Tulei, ktoś wytropił jego syna, "Gazeta Polska Codziennie" pyta o jego byłą partnerkę, a Cezary Gmyz lustruje jego matkę. - Nie zmieniam codziennego rytmu życia, ale przyznaję, że czuję się trochę nieswojo - mówi sędzia "Gazecie Wyborczej". A jego przełożony zastanawia się, co można zrobić, by podwładnemu zapewnić bezpieczeństwo.
W środę w nocy ktoś obsmarował drzwi mieszkania sędziego Tulei. - Dostałem wyraźny sygnał: "Wiemy, gdzie mieszkasz". Nie zmieniam codziennego rytmu życia, ale przyznaję, że czuję się trochę nieswojo - mówi sędzia w rozmowie z "Gazetą".

Jego zwierzchnik, sędzia Wojciech Małek przyznał, że to "sytuacja bez precedensu", bo w przeszłości takie sprawy stosunkowo szybko przycichały. - Trzeba sędziego jakoś chronić. Zastanawiam się jak. Żeby skutek nie był odwrotny do zamierzonego - mówi "GW" sędzia.

Wszystko zaczęło się 4 stycznia, kiedy sędzia odczytał uzasadnienie wyroku w sprawie dr. Mirosława G. Opowiedział w nim o "stalinowskich metodach", którymi ówczesne CBA posługiwało się w toku zbierania dowodów przestępstw, których miał się dopuścić kardiolog. Za uzasadnieniem poszło doniesienie do prokuratury o "rażących uchybieniach" Biura kierowanego przez Mariusza Kamińskiego (dziś posła i wiceprezesa PiS).

Czytaj więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" >>

DOSTĘP PREMIUM