"Ręce mi opadają. Zamiast skracać urlopy trzeba szkolić nauczycieli, są kompletnie nieprzygotowani"

MEN chce skrócić urlop nauczycielom. Oczywiście jeśli uda się znowelizować Kartę nauczyciela. - Ręce mi opadają. Uszczkniemy z urlopu, skrócimy, przytniemy i mówimy: "zreformowaliśmy". Nauczyciele są kompletnie nieprzygotowani do wyzwań współczesności. Przede wszystkim należałoby się skupić na tym, żeby szkolić, szkolić i jeszcze raz szkolić nauczycieli! - grzmiał w TOK FM Tadeusz Mosz.
Jak informuje "Gazeta Wyborcza", zmiany przygotowane przez MEN dotyczą przede wszystkim nauczycielskich wakacji. Resort edukacji chce, żeby nauczyciel miał prawo do 47 dni urlopu. Teraz może być ich nawet 70. Jeśli zmiany w Karcie nauczyciela uda się wprowadzić, nauczyciel, będzie musiał brać urlop, jeśli nie będzie chciał iść do pracy między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem. Ale w ten sposób straci dni wolne z wakacji letnich.

Bez zmian zostanie pensum, czyli liczby godzin, które nauczyciele muszą spędzić na lekcjach w szkole. Nadal ma być to 18 godzin.

- Ręce mi opadają. Zajmujemy się zupełnie nieistotnymi rzeczami. Uszczkniemy z urlopu, tu skrócimy, tam przytniemy i mówimy: "zreformowaliśmy" - komentował gospodarz magazynu "EKG" Tadeusz Mosz.

"Szkolić, szkolić i jeszcze raz szkolić!"

Według dziennikarza to nie wymiar urlopu jest największym problemem polskiej edukacji. - Nauczyciele są kompletnie nieprzygotowani do wyzwań współczesności. Posłaliśmy sześciolatki do szkół, a nauczyciele są nieprzygotowani do zajmowania się takimi małymi dziećmi. Przede wszystkim w reformie należałoby się skupić na tym, żeby szkolić, szkolić i jeszcze raz szkolić nauczycieli! - stwierdził Mosz, którego zdaniem to uczniowie "są dziś lepiej przygotowani do wyzwań współczesności niż nauczyciele".

Ta krytyka nie wpływa jednak na to, że gospodarz "EKG" docenia trudności, z jakimi borykają się nauczyciele. - Byłem w szkole w czasie przerwy. I w kopalni też byłem. Wolałbym pracować w kopalni, na głębokości 1 tysiąca metrów niż w szkole - wyznał.

"Czekam na całościową wizję"

Także Aleksandra Pezda z "Gazety Wyborczej" uważa, że przygotowane przez rząd zmiany nie dotycząc tego, co najważniejsze. - Skupiamy się na detalach i nie widzimy całości. Szkołę trzeba zmienić. To problem na całym świecie, że dzisiejsza szkoła nie przystaje do modelu współczesnego życia - mówiła w programie "Połączenie" w TOK FM.



Dlatego dziennikarka czeka "na całościową strategię" dotyczącą edukacji.

Nauczyciele nie chcą poważnych zmian

Na poważne zmiany w szkolnictwie czeka Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan". Jego zdaniem największym problemem jest to, że "na polskiego nauczyciela przypada najmniej dzieci w Europie".

- Mimo niżu demograficznego liczba nauczycieli nie kurczy się. Polskie szkolnictwo jest źle zorganizowane, nadmiernie rozproszone - mamy za dużo małych szkół. To trzeba byłoby zmienić. Ale konserwatywny Związek Nauczycielstwa Polskiego od lat powstrzymuje reformę szkolnictwa - ocenił ekspert.

Mało pracy, a dużo pieniędzy

Według Mordasewicza, nie można zapominać o tym, ile pracują polscy nauczyciele. Przekonywał, że nawet jeśli do pensum doliczy się czas przeznaczony na przygotowanie się do lekcji, to daleko do 40 godzin przewidzianych w Kodeksie pracy. - To 30 godzin. A w przeliczeniu na godziny pracy, nauczyciele nie zarabiają mało. Do tego nauczyciele mają dwa miesiące wakacji, trzy urlopy na podratowanie zdrowia, wcześniejsze przejście na emeryturę - wyliczał nauczycielskie przywileje Jeremi Mordasewicz z KPPP Lewiatan.

Protest przeciwko likwidacji szkół "Tylko matoły likwidują szkoły!>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM