Kolej w PRL i dzisiaj - te mapy stały się hitem sieci. Zapytaliśmy o nie eksperta. Co powiedział?

Mapy pokazujące różnice w liczbie linii kolejowych w 1988 i 2009 roku są dziś przebojem na Facebooku. Mają - według niektórych - pokazywać, że PKP udało się to, "co nie udało się nikomu od roku 1918". Czyli wyrównanie różnic między terenami z różnych zaborów. Co na to ekspert? - To uproszczenie. Ale mapka jest prawdziwa - mówi Wojciech Śmiech w rozmowie z Gazeta.pl.
"PKP udało się to, czego nie dokonał żaden rząd od roku 1918 - wyrównały różnice infrastrukturalne między dawnymi zaborami - na obrazku mapy linii kolejowych w roku 1988 i 2009 czerwona linia to granice zaborów (źródło: http://bezgranica.blog.onet.pl/wpis z 11 listopada 2009)" - napisał jeden z facebookowiczów. Mapy zaczęły błyskawicznie się roznosić po sieci. Tylko ten jeden post na Facebooku ma dwa tysiące udostępnień.

Mapy autentyczne. Linii będzie jeszcze mniej

Zdaniem eksperta Wojciecha Śmiecha z portalu Rynek-kolejowy.pl mapy są najprawdopodobniej autentyczne. - Polska miała przed 1989 rokiem 24 tys. kilometrów linii kolejowych. Wtedy nasza kolej była w całkiem przyzwoitej kondycji. Dzisiaj mamy 19,2 tys. kilometrów - wylicza Śmiech.

I dodaje, że mapa, którą zrobimy w 2015 roku, będzie jeszcze uboższa. - Już jest plan likwidacji 3 tys. kilometrów linii. PKP zapowiada, że w perspektywie 2-3 lat będziemy mieli 16 tys. kilometrów linii. Wcześniej mówiło się o jeszcze większych cięciach - mówi Śmiech.

Uzasadnienie różnicy w mapach z 1988 roku i 2009 jest dość proste. Kolej przez ostatnie lata straciła na znaczeniu, i to nie tylko w Polsce. - Przede wszystkim kolej nie spełnia już tej samej funkcji, którą spełniała na przełomie lat 80. i 90. Wtedy z kolei korzystał ponad miliard pasażerów rocznie. Dzisiaj to jest tylko ponad 200 milionów. Przed laty utrzymywano linie bez ekonomicznego uzasadnienia, bo nie było tego, co dziś rozumiemy jako ekonomię - przypomina Śmiech.

Ekspert zaznacza, że w PRL-u kolej była nie tylko podstawowym środkiem transportu towarów i ludzi. - To była też instytucja paramilitarna, niektóre linie były utrzymywane tylko na cele wojskowe, nienadające się do innego wykorzystania.

"Niemcy bardzo inwestowali w kolej"

- Przez ostatnie 20 lat do kolei nie dokładano. W efekcie mamy strajki i marazm inwestycyjny - mówi Śmiech. - A nas nie stać nawet na tę liczbę linii, które mamy teraz. Chciałbym, żebyśmy mieli bardzo gęstą sieć, ale trzeba pamiętać, że teraz mamy jedną z gęstszych w Europie - zaznacza.

- Pytanie, które teraz sobie zadajemy, to czy dalej chcielibyśmy mieć tak dużo linii, czy mniej, ale dobrze utrzymanych. Linie mają 20-30 lat i wymagają generalnych remontów - mówi ekspert.

DOSTĘP PREMIUM