Yga Kostrzewa: To podstawowe prawa. Chcemy w końcu normalnie żyć

- Pary jednopłciowe nie mają podstawowych praw. Gdy moja partnerka umrze, nie mogę jej pochować - mówi TOK FM Yga Kostrzewa, działaczka społeczna ze Stowarzyszenia Lambda Warszawa.
Co w jej życiu zmieniłby związek partnerski? - Przykład: kupując mieszkanie, w przypadku śmierci mojej partnerki musiałabym zapłacić od tego podatek. Obliczyłam, że to około 30 tysięcy złotych, czyli muszę mieć te pieniądze odłożone. Bo gdyby stało się coś nie tak, mieszkanie poszłoby na licytację, a ja straciłabym do niego prawo. Przepadłaby moja część i np. udział w spłacaniu kredytu - mówi Kostrzewa.

"Nie mogę pochować mojej partnerki"

- Drugą ważną kwestią jest to, że w przypadku śmierci partnerki, nie mogę jej pochować. Może ją pochować rodzina do czwartego stopnia, kuzyni, kuzynki, których totalnie nie zna. Takie sytuacje się zdarzają - podkreśla Kostrzewa. - Wyobraźmy sobie, że jedna z nas trafia do szpitala. I znowu, o leczeniu, o możliwych zabiegach kto decyduje? Rodzina, a nie osoba naprawdę bliska.

- Jest wiele punktów do uregulowania, jedne są bardziej istotne, inne mniej, ale ich brak zawsze oznacza, że nie możemy w pełni funkcjonować jako związek - przekonuje Kostrzewa. - Nawet taka błaha sprawa jak przeniesienie ubezpieczenia na samochód. Pisałyśmy w tej sprawie wielokrotnie i okazało się, że nie możemy tego zrobić. Ale małżeństwo już tak.

"Jako para nie mamy praw"

- Ludzie, którzy mają wybór, czyli ślub cywilny albo kościelny, często nie zdają sobie sprawy z tego, że poza obowiązkami z tego wynikającymi, dostają także przywileje. Dla większości to, o co walczymy, to są sprawy przezroczyste, nieuchwytne na co dzień. Ludzie sobie nie zdają sprawy, jak silną instytucją jest małżeństwo. A pary jednopłciowe, żadnych praw razem dla siebie nie mają.

Hubert Sobecki, Akcja Miłość Nie Wyklucza, dodaje: - Związki partnerskie to jest naprawdę minimum. Tam są rzeczy podstawowe. To są przede wszystkim sprawy, które regulują status dwóch osób. Możemy się bawić w oferowanie nam biletu trzeciej klasy i jeżdżenie z każdym problemem do notariusza, albo załatwienie jednym przepisem, nadanie statusu osoby bliskiej.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM