Autorzy niepokorni wracają do Hajdarowicza

Do "Rzeczpospolitej" wracają dziennikarze, którzy zerwali współpracę z Presspublicą po tym, jak Paweł Lisicki został przez zarząd spółki zwolniony ze stanowiska redaktora naczelnego "Uważam Rze". Na łamy "Rz" powrócili Ziemkiewicz, Mazurek, Semka i Warzecha. "Nie rozumiem sensacji" - odpowiada na Twitterze internautom zarzucającym mu brak konsekwencji Łukasz Warzecha.
"Wracam na kolumny opinii "Rzeczpospolitej" tekstem o wystąpieniu Camerona" napisał na Twitterze Łukasz Warzecha. O ile sam tekst nie wzbudził żadnych kontrowersji, to fakt powrotu na łamy "Rz" oburzył wielu komentatorów. "Zostałeś w Rzepie czy wróciłeś? Bo przecież odszedłeś" - napisała Marzena Paczuska.

"Jest kilka tytułów, w których na pewno bym nie pisał"

Łukasz Warzecha był w gronie autorów, którzy w listopadzie zrezygnowali ze współpracy z "Uważam Rze" po tym, jak z funkcji naczelnego został zwolniony Paweł Lisicki. "My, twórcy i autorzy tygodnika "Uważam Rze", po odwołaniu redaktora Pawła Lisickiego, nie widzimy dalszych możliwości współpracy z tym pismem. Nie bierzemy odpowiedzialności za cokolwiek, co pojawiać się będzie pod jego szyldem" - napisali.

Teraz Łukasz Warzecha broni się, że oświadczenie dotyczyło wyłącznie "URz". "Jest kilka tytułów, w których na pewno bym nie pisał. "RZ" ze Zdortem w Opiniach do nich nie należy". Podkreśla też, że nigdy nie odszedł z "Rze", został tylko zablokowany przez Andrzeja Talagę. Przypomniał też internautom, że był wyłącznie współpracującym publicystą.

"Jaasne. Każdy wie, że jest dwóch Hajdarowiczów. Ten z URze to bandyta, a ten z Rzepy to fajowy gość" - ironicznie podsumowała na Twitterze jego argumentację Marzena Paczuska.

"Nigdy z Hajdarowiczem nie będę w aliansach"

Warzecha nie jest jedynym autorem "URz", który ponownie nawiązał współpracę z wydawnictwem Presspublica. Na łamy "Rzeczpospolitej" wrócił też Rafał Ziemkiewicz, który dwa miesiące temu deklarował w tekście opublikowanym w serwisie Salon24: "Nigdy z Hajdarowiczem nie będę w aliansach. Facet jest albo zwyczajnym słupem Tuska, a w takim razie zadawanie się z nim nie ma sensu, albo kompletnym idiotą, co wiedzie do wniosku tego samego. Wiele przesłanek wskazuje na pierwsze, wiele na drugie, trzeba też brać pod uwagę, że oba warianty się nie wykluczają.(...) Dlatego nie zamierzam nigdy mieć nic wspólnego z żadnym przedsięwzięciem, z którym związany jest p. Grzegorz Hajdarowicz".

Zdanie na temat współpracy z Grzegorzem Hajdarowiczem zmienili też Robert Mazurek i Piotr Semka - ich teksty również znalazły się w "Rzeczpospolitej".

DOSTĘP PREMIUM