Pijany ksiądz wjechał do rowu. Kilka miesięcy temu miał wypadek, w którym zginęli dwaj ministranci

Pijany proboszcz parafii w podkoszalińskich Osiekach wjechał samochodem do rowu - informuje ?Głos Koszaliński?. To ten sam duchowny, który w listopadzie miał wypadek samochodowy, w którym zginęło dwóch ministrantów.
O sprawie poinformowali "Głos Koszaliński" internauci, a sprawę potwierdziła Komenda Miejska Policji w Koszalinie. Proboszcza udało się zatrzymać po tym, jak policję powiadomił przypadkowy świadek zdarzenia. Jak ustaliła gazeta, ksiądz prowadząc toyotę wjechał samochodem do rowu.

Duchowny został zatrzymany już na plebanii. Jak wykazało badanie, miał 1,5 promila alkoholu w organizmie. "Głos Koszaliński" ustalił, że ksiądz przyznał się do prowadzenia samochodu pod wpływem. Biskup diecezji w trybie natychmiastowym odwołał go z funkcji. Nie jest to pierwszy wypadek księdza. 2 listopada ub.r., jadąc z czterema ministrantami, duchowny nagle stracił panowanie nad samochodem i wypadł z drogi.

W wyniku wypadku 16- i 23-letni ministranci ponieśli śmierć. Ksiądz wraz z dwoma pozostałymi chłopakami trafili do szpitala. Jak ustaliła policja, duchowny był trzeźwy. Nie wiadomo jeszcze, co było przyczyną tego wypadku. Nadal wyjaśnia to prokuratura.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM