Narodowcy jednak na UW? "Idea dalej jest żywa"

Kontrowersyjne spotkanie z liderami Ruchu Narodowego nie zostało odwołane. Ma odbyć się w nowej formule, ale znów na Uniwersytecie Warszawskim. - Idea jest dalej żywa, nie wycofaliśmy się - mówi w rozmowie z TOK FM Paweł Szabłowski, szef NZS UW, organizatora akcji. - W ciągu miesiąca będą informacje odnośnie do nowego terminu. Wszystko będziemy robić w porozumieniu z władzami uczelni.
Działacze NZS zamierzają zorganizować na UW spotkanie z Krzysztofem Bosakiem ze Stowarzyszenia "Marsz Niepodległości", Marianem Kowalskim, rzecznikiem prasowym Obozu Narodowo-Radykalnego, i Robertem Winnickim, liderem Młodzieży Wszechpolskiej. Inicjatywa spotkała się z ostrym sprzeciwem m.in. młodzieżówki PO, Socjaldemokratów i Zielonych. Szybko okazało się, że choć debata jest intensywnie promowana, władze uczelni wciąż nie podjęły decyzji o przyznaniu sali organizatorom. Nie wiedziały nawet, kto pojawi się na spotkaniu.

- Studenci zachowali się arogancko i nielojalnie w stosunku do uczelni - ocenił w rozmowie z TOK FM prof. Jan Hartman.

W środę Anna Korzekwa, rzecznik UW, poinformowała, że "spotkanie się nie odbędzie. Kierownictwo Zrzeszenia wycofało się z pomysłu jego organizacji". Na profilu akcji na Facebooku ukazała się natomiast informacja o przełożeniu debaty.

Forma pozostawiała wiele do życzenia

- Odbyłem rozmowę telefoniczną z panem rektorem. To była rzeczowa wymiana zdań. Wspólnie ustaliliśmy, że forma debaty, którą przyjęliśmy, pozostawiała jednak wiele do życzenia - przyznaje w rozmowie z TOK FM Szabłowski. Do środy NZS miał przedstawić listę gości rozszerzoną o osoby o poglądach innych niż narodowe. - Nie udało nam się jeszcze zebrać prelegentów, którzy mieliby uzupełnić grono dyskutantów. Dlatego zdecydowaliśmy się na przełożenie debaty - tłumaczy przewodniczący NZS.

- W ciągu miesiąca podamy informacje odnośnie do nowego terminu. Wszystko będziemy robić w porozumieniu z władzami uczelni - dodaje Szabłowski. W biurze prasowym UW usłyszeliśmy, że jeśli studenci zaproponują debatę zgodną ze standardami akademickimi, nie będzie przeciwwskazań, by odbyła się w murach uczelni. - Chcielibyśmy, by spotkanie odbyło się właśnie tam - zaznacza Szabłowski. - Jesteśmy organizacją studencką, a uniwersytet jest naszą macierzystą jednostką.

Naukowcy kontra aktywiści

Kto znajdzie się w rozszerzonym gronie dyskutantów? "Politolog zajmujący się ruchami społecznymi, historyk i socjolog zajmujący się XX wiekiem, psycholog". - Chcemy, żeby to miało znamiona naukowe - wyjaśnia Szabłowski.

Czy taka forma debaty będzie już dopuszczalna? - Nie do końca - mówi Bogumił Kolmasiak, przewodniczący Młodych Zielonych - Ostrej Zieleni, którzy apelowali do rektora o odwołanie spotkania. - Nie ma takiej tradycji, że zaprasza się trzech liderów jednej partii, którzy politycznie nie znaczą specjalnie dużo. Rozumiem, że buduje się ruch społeczny, ale polityczne osiągnięcia Mariana Kowalskiego czy Przemysława Holochera są zerowe. Nie zdobyli żadnego mandatu nawet na poziomie samorządowym.

Jednak zaproszeni będą nie tylko naukowcy. - Wystosowaliśmy też zaproszenia do grupy lewicy społecznej, która jest bardziej merytoryczna - dodaje Szabłowski. - Nie chcemy promować lewicy różowej czy tęczowej - podkreśla szef NZS. Czy przedstawiciel Zielonych wziąłby udział w takim spotkaniu? - Osoby, które doradzały mi, jak protestować przeciwko tej inicjatywie, prosiły, bym się na to nie zgadzał - mówi Kolmasiak. - Argumentowały, że to na tyle mocny język, że nie ma na niego miejsca w debacie publicznej - podkreśla. Dodaje jednak, że osobiście byłby gotów zasiąść do stołu, by porozmawiać.

Od czego się zaczęło

Czemu właściwie doszło do przełożenia spotkania? - Wszystko spowodowało kilka niedociągnięć - tłumaczy Szabłowski. - Wniosek o przyznanie sali składaliśmy ostatniego dnia przed feriami [a więc w piątek 8 lutego - dop. red.]. Nie mieliśmy pewności, czy w trakcie ferii będziemy mieli możliwość złożenia go. A nie mieliśmy jeszcze potwierdzonych wszystkich osób i tematu debaty - mówi szef NZS. Dlatego do władz uczelni dotarł "wstępny wniosek" dotyczący debaty o "Recepcji ruchu narodowego". W sobotę NZS potwierdził nazwiska gości i zaczął promować akcję na Facebooku. - W ciągu dwóch dni kontrowersje narosły do horrendalnych rozmiarów. W poniedziałek tłumaczyłem władzom uczelni, że szczegóły dotyczące debaty chcieliśmy im przekazać później, w miarę rozwijania się sytuacji. Podgrzewały ją jednak media i młodzieżówka Zielonych, która chciała się politycznie wypromować - wyjaśnia Szabłowski.

- Nad NZS UW będzie dzisiaj ciążyło piętno sympatyzowania z ruchem narodowym - ocenia Kolmasiak. - Sposób promocji pokazuje, że obecne władze NZS to trochę Młodzież Wszechpolska pod przykrywką - wskazuje szef Młodych Zielonych. - Gdyby pan Kolmasiak zadał sobie choć trochę trudu, zobaczyłby, jak szeroką działalność prowadzimy - ripostuje Szabłowski, dodając: - Nasze akcje nie promują żadnej ideologii.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM