Czy instynkt macierzyński to mit? "Wiele kobiet ma problem z miłością do swojego dziecka"

- W świetle tego, co od kilku lat donoszą nam naukowcy, istnienie czegoś takiego jak instynkt macierzyński wcale nie jest tak oczywiste i tak jednoznaczne, jak zwykliśmy myśleć - powiedziała w Radiu TOK FM Joanna Cieśla. Dziennikarka "Polityki" odniosła się także do rozpoczynającego się dziś procesu Katarzyny W. - Można odnieść wrażenie, że był w niej jakiś problem emocjonalny w związku z jej córką - przyznała: - Jestem głęboko przekonana, że problem z miłością do własnego dziecka to doświadczenie, które przeżywa bardzo wiele kobiet.
Cieśla napisała w najnowszej "Polityce" tekst o matkach, które nie kochają swoich dzieci. - Jestem głęboko przekonana, że problem w miłości do swojego dziecka to doświadczenie, które, na szczęście nie w tak skrajnej postaci, przeżywa bardzo wiele kobiet - zauważyła dziennikarka. - Nie jestem jednak przekonana, czy każdy przypadek dzieciobójstwa czy rażącego zaniedbania dzieci musi się wiązać z brakiem miłości. Pewnie nie - przyznała Cieśla, dodając: - Czasem ten brak miłości wcale nie ma spektakularnej postaci, dla osób z zewnątrz może być niezauważalny. Ktoś może dobrze wykonywać swoje obowiązki rodzicielskie, ale nie ma w tym emocji, więzi z dzieckiem.

Agresja wobec młodych matek. "Poruszające"

Zdaniem dziennikarki niezwykle trudno przychodzi nam rozmowa o tym problemie. - Nie sposób mówić o tym tak, żeby nie zostać odsądzoną od czci i wiary. Jedyny aspekt, w jakim można o tym mówić, to najwcześniejszy etap macierzyństwa związany z zaburzeniami hormonalnymi czy depresją poporodową - zaznacza Cieśla. Podkreśla jednak, że tego typu przypadki łatwo wyjaśnić w kategoriach medycznych.

Prowadzący audycję Jakub Janiszewski zastanawiał się, czy największą blokadą do rozwiązania problemu nie jest mit macierzyństwa jako stanu wielkiej miłości i jedności między matką i dzieckiem. Cieśla podkreśliła, że społeczeństwo powinno czasem pozwolić kobietom przyznać się do tego, że nie kochają swego potomstwa: - Byłam głęboko poruszona, gdy zajrzałam na fora dyskusyjne. Reakcje, z którymi te kobiety spotykają się w internecie, poziom agresji, niechęci, nienawiści, był poruszający. Ja w ich sytuacji nie zdecydowałabym się napisać kolejnego posta, nie mówiąc o rozmowie z kimś - dodała.

"W Katarzynie W. był jakiś problem emocjonalny"

Cieśla przyznała, że kontekstem powstania jej tekstu była sprawa Katarzyny W., której proces ruszył dziś w Katowicach. - Można odnieść wrażenie, że w związku z jej córką był w niej jakiś problem emocjonalny. Nie wiemy jednak, z czego wynikał czy jaki dokładnie mógł mieć charakter - zauważyła rozmówczyni Jakuba Janiszewskiego.

Dziennikarka przyznała, że ogromnie zdziwiła ją decyzja o utrzymaniu jawności procesu. - Może dobre jest to, że media niewiele będą już miały do dodania w tej sprawie - podkreśliła Cieśla. Jej zdaniem sąd chciał zapobiec przeciekom, które budziłyby jeszcze większe emocje niż rozprawa przy otwartej kurtynie.

DOSTĘP PREMIUM