15 lat konkordatu w Polsce. "Był łamany m.in. przez Kaczyńskiego, ale częściej przez Kościół"

- Wprowadzanie wolnego w Trzech Króli, naciski Jarosława Kaczyńskiego na Benedykta XVI ws. pozostawienia stolicy prymasowskiej w Warszawie, ostatnia demonstracja Radia Maryja - to wszystko zdaniem dr. Pawła Boreckiego, z którym rozmawiała "Polityka" przykłady łamania konkordatu, który ratyfikowano 15 lat temu.
- Państwu konkordat nie był do niczego potrzebny. Może poza pewną stabilizacją relacji z Kościołem katolickim przed referendum akcesyjnym do Unii Europejskiej - uważa dr Paweł Borecki z Katedry Prawa Wyznaniowego na Uniwersytecie Warszawskim. Naukowiec właśnie przygotował raport podsumowujący 15-lecie od ratyfikacji konkordatu.

"Wkroczenie w kompetencje Stolicy Apostolskiej"

Borecki w swojej pracy przygotował m.in. przykłady łamania konkordatu. Jego zdaniem w 2010 roku święto Objawienia Pańskiego, czyli Trzech Króli, zostało wprowadzone z jego naruszeniem. - Bo art. 8 poza niedzielami wymienia wszystkie święta katolickie, które są dniami wolnymi od pracy. Rozszerzenie tego wykazu może nastąpić po porozumieniu układających się stron - mówi w rozmowie z tygodnikiem Borecki , zaznaczając, że sytuacja była korzystna dla Kościoła, więc nikt na konkordat się nie oglądał.

Drugi przykład złamania konkordatu nastąpił podczas wizyty w 2006 roku ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego u Benedykta XVI. - Kaczyński postulował, by stolica prymasowska pozostała w Warszawie, sugerował też, kto ma być obsadzony na tym stanowisku. To jednoznaczne wkroczenie w kompetencje Stolicy Apostolskiej, bo mianowanie biskupów należy wyłącznie do niej - zaznaczył Borecki.

"Co, gdyby Tusk wzywał do rozwiązania Konferencji Episkopatu Polski"

Rok później PiS doprowadziło do rezygnacji abp. Stanisława Wielgusa z funkcji metropolity warszawskiego, oskarżając go o związki ze służbami specjalnymi PRL. - Była to niedopuszczalna ingerencja w uprawnienia władz kościelnych - mówi Borecki.

Ale wskazuje, że strona kościelna nieporównywalnie częściej narusza zapisy konkordatu. - Najbardziej ewidentnym przykładem była demonstracja zorganizowana jesienią ubiegłego roku m.in. przez Radio Maryja, czyli kościelną rozgłośnię, mająca poparcie episkopatu. Demonstracja miała oprawę religijną, rozpoczęła się od mszy. Grupy demonstrantów były prowadzone przez księży w sutannach. A było to wszystko skierowane przeciw polityce rządu.

- A już szczególnym naruszeniem tych zasad było nawoływanie przez bp. Antoniego Dydycza na Jasnej Górze do rozwiązania Sejmu. Czy można sobie wyobrazić, że premier Tusk wzywa do rozwiązania Konferencji Episkopatu Polski?! - pyta.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM