"Staruch": To media wsadziły mnie do więzienia i media mnie z niego wyciągnęły

Piotr "Staruch" Staruchowicz, lider kibiców Legii Warszawa, zatrzymany przez policję w maju ubiegłego roku, był gościem telewizyjnego programu Jana Pospieszalskiego. Mówił o przyczynach swojego aresztowania, patriotyzmie i wojnie, jaką rząd i "media głównego nurtu" toczą z kibicami.
- Policja mnie biła. Najpierw naczelnik, potem antyterroryści w pełnym rynsztunku - powiedział Piotr Staruchowicz o swoim zatrzymaniu przez policję. - Zgłosiłem popełnienie przestępstwa, ale nawet nie dostałem świstka, że sprawa jest w toku - dodał. Sprawę przez dwa miesiące prowadziła prokuratura. Potem została umorzona, nadal nie możemy się dowiedzieć dlaczego - dodała Violetta Krasnowska, dziennikarka "Newsweeka". - O, dobrze wiedzieć - zareagował "Staruch" ze śmiechem.

Dlaczego tak trudno jest poznać szczegóły tej sprawy? Zdaniem gości Pospieszalskiego dzieje się tak, ponieważ władze oraz "media głównego nurtu" wypowiedziały wojnę kibicom. - Kibice nie zajmowali się polityką, ale polityka zajęła się nimi, gdy zaczęli pielęgnować patriotyczne tradycje - stwierdził Piotr Lisiewicz z "Gazety Polskiej". - Dla mediów głównego nurtu kibice stali się wylęgarnią postaw niepoprawnych politycznie - dodał. W jego ocenie policja nie zatrzymuje kibiców za popełnianie przestępstw, a jedynie za sam fakt, że są oni kibicami.

Staruch: Jeśli my nie nauczymy tych młodych chłopaków patriotyzmu, to on zginie

Jednak co skłania kibiców do manifestowania swoich poglądów politycznych? - Jeśli my na trybunach nie wpoimy tym młodym chłopakom pewnych wartości, patriotyzmu, pamięci o bohaterach przeszłości, to wszystko to zginie - stwierdził "Staruch". Jak kibic zmienia się w patriotę chcącego edukować kolejne pokolenia "młodych chłopaków"? - Jak ktoś interesuje się losami swojej drużyny, staje się patriotą lokalnym. Z czasem przyjmuje to formy dojrzałe, zainteresowanie historią, tego typu sprawy - tłumaczył Lisiewicz.

Staruch cały czas podkreślał, że jego zatrzymanie, choć bardzo medialne i pokazowe, jest jedynie kroplą w morzu takich przypadków. - Ja siedziałem tylko osiem miesięcy - powiedział. - Czekam na kilkudziesięciu moich kolegów, którzy cały czas są aresztowani - dodał. Dlaczego ich póki co nie uwolniono? Zdaniem Staruchowicza na razie do tego nie doszło, bo ich przypadki są mniej nagłośnione - Media wsadziły mnie do więzienia i media mnie z niego wyciągnęły. O moich kolegów nikt się nie upomina, bo nie są tak medialni - zakończył.

DOSTĘP PREMIUM