Grupa chrześcijan LGBT pisze do biskupów: Apelujemy! Nie odrzucajcie nas!

- Apelujemy - w imię Boga, który stworzył nas wszystkich, a każdego w wyjątkowy sposób - nie odrzucajcie trzech procent wiernych i nie nakładajcie na nich krzyża, który ma uspokoić Wasze sumienia! - pisze w liście do biskupów Grupa Polskich Chrześcijan LGBT ?Wiara i Tęcza?
Kim są członkowie grupy? "Jesteśmy grupą polskich chrześcijan LGBTQ (lesbians, gays, bisexuals, transsexuals, queers) oraz rodzin i przyjaciół. Większość z nas jest wyznania rzymskokatolickiego, ale jesteśmy grupą szeroko otwartą ekumenicznie - dla ludzi różnych wyznań, a także poszukujących i niewierzących. Uważamy, że oparte na miłości związki jednopłciowe oraz związki osób transpłciowych są źródłem dobra i powinny być zaakceptowane w społeczeństwie i w każdym Kościele" - pisze grupa na swojej stronie internetowej. W 2011 roku grupa napisała list do papieża Benedykta XVI, w którym poprosiła m.in. o współpracę ws. zniesienia karalności aktów homoseksualnych na całym świecie.

W nowym liście grupa protestuje przeciwko dyskryminowaniu osób homoseksualnych w Kościele katolickim. "Wasze publiczne wypowiedzi nawołujące do odrzucenia w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej projektów ustawy o związkach partnerskich oraz podziękowania złożone posłom, którzy głosowali przeciwko tym projektom, budzą nasz głęboki moralny sprzeciw" - czytamy w liście.

"Nie może być dobrą teoria, która wyklucza z możliwości życia rodzinnego średnio co trzydziestego człowieka (taka jest w przybliżeniu stała ilość osób homoseksualnych we wszystkich populacjach). Legalizacja związków partnerskich nie stanowi zagrożenia tradycyjnej rodziny ani nie pomniejsza jej wartości. To brak legalizacji osłabia rodzinę, gdyż niektórzy jej członkowie pozostają zepchnięci na margines życia" - pisze grupa "Wiara i Tęcza".

"Celibat zamiast miłości"

Jak podkreślono w liście, Kościół wymaga od homoseksualnych wiernych wstrzemięźliwości seksualnej, zupełnego wycofania się z życia uczuciowego. "Nakazuje się praktykować czystość rozumianą jako przymusowy celibat, zamiast zalecania wierności kochanej osobie" - podkreślają autorzy listu. I dodają: to może mieć fatalne skutki.

"Trzy procent obywateli - w tym także chrześcijan katolików - skazuje się na krzyż nałożony przez teologów i duszpasterzy, których poglądy mają silny wpływ na wiele zachowań i opinii całego społeczeństwa. W rzeczywistości ten krzyż ujawnia się jako depresje i samobójstwa młodych zwykle ludzi, niewidzących dla siebie perspektywy w życiu, niejednokrotnie bojących się ujawnić w rodzinie, szkole i otoczeniu" - czytamy.

"Są wśród nas pięknie żyjące pary"

"W naszej grupie są pięknie żyjące pary i rodziny, wiele osób jest głęboko wierzących. Dzięki wsparciu wyjątkowych duszpasterzy i osób z grupy wiele/wielu z nas odzyskało poczucie własnej wartości" - piszą autorzy.

"Apelujemy po raz kolejny - w imię Boga, który stworzył nas wszystkich, a każdego w wyjątkowy sposób - nie odrzucajcie trzech procent wiernych i nie nakładajcie na nich krzyża, który ma uspokoić Wasze sumienia! Jest to brzemienna w tragiczne skutki próba utrzymania ścisłego podziału świata na 'idealnych' mężczyzn i kobiety - według teoretycznego modelu, który naprawdę nigdy w naturze nie istniał" - czytamy.

"Pragniemy, aby głos całego Kościoła był głosem prawdziwej miłości do wszystkich ludzi. Liczymy, że tym razem przyjmiecie nasz list z otwartością, która umożliwi dialog. Prosimy o światło Ducha Świętego dla Was, a także dla nas (podział nie jest jednoznaczny, część z Was jest także mniejszościowej orientacji psychoseksualnej, będąc przy tym wspaniałymi duszpasterzami). Modlimy się o mądrość, miłość i wzajemne otwarcie i poznanie, które - jak wierzymy - nastąpi i da dobre owoce".

DOSTĘP PREMIUM