Katastrofa smoleńska. Walentynowicz nie zginęła w wyniku wybuchu

Anna Walentynowicz oraz druga ofiara katastrofy smoleńskiej nie zginęły w wyniku wybuchu. Na ich ciałach nie stwierdzono śladów ognia - wynika z komunikatu Naczelnej Prokuratury Wojskowej. - Do śmierci obu ofiar mogło dojść w wyniku katastrofy statku powietrznego - stwierdzili biegli.
Naczelna Prokuratura Wojskowa opublikowała komunikat na temat wyników sekcji zwłok Anny Walentynowicz oraz osoby, którą pomyłkowo pochowano w jej grobie. Z ekspertyzy biegłych wynika, że "do powstania śmiertelnych obrażeń ciał obu ofiar mogło dojść w następstwie katastrofy statku powietrznego".

- Przyczyną zgonu obu ofiar katastrofy były rozległe obrażenia czaszkowo-mózgowe i obrażenia klatki piersiowej, co koresponduje z wnioskami zawartymi w opiniach wydanych po sekcjach zwłok przeprowadzonych w Moskwie - czytamy w komunikacie. Biegli podkreślają, że tego typu obrażenia powstają od działania z dużą siłą narzędzi bądź przedmiotów tępych, tępokrawędzistych, którymi mogły być elementy kabiny samolotu pasażerskiego lub kadłuba oraz podłoża.

Z sekcji przeprowadzonej przez ekspertów z Katedry Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wyraźnie wynika, że na ciałach obu ofiar nie znaleziono obrażeń powstałych w wyniku wybuchu. Potwierdza to wyniki ekspertyzy przeprowadzonej wcześniej przez biegłych w Moskwie. Wynik badania przeczy propagowanej przez zespół ekspertów Antoniego Macierewicza tezie, że w prezydenckim samolocie doszło do wybuchu.

Autorzy komunikatu NPW zaznaczają, że zakres sekcji był znacznie szerszy od standardowo wykonywanych sekcji ofiar wypadków komunikacyjnych. Biegli dokonali m.in. rekonstrukcji przestrzennej obu zwłok za pomocą tomografii komputerowej.

DOSTĘP PREMIUM