Wałęsa o homoseksualistach: W Sejmie powinni siedzieć za murem

- Ja sobie nie życzę, żeby ta mniejszość, z którą się nie zgadzam, wychodziła na ulice i moje dzieci i wnuki bałamuciła jakimiś tam mniejszościami - powiedział Lech Wałęsa na antenie "Faktów po faktach". Zdaniem byłego prezydenta, w Sejmie posłowie o orientacji homoseksualnej powinni siedzieć "za murem".
- Ja jestem starej daty i nie myślę się zmienić. Rozumiem, że są różni ludzie, różnej orientacji i mają prawo do swojej różności. Tylko niech nie wchodzą w organizację rzeczy przez wieki rozwiązanych - stwierdził były prezydent. - Ja sobie nawet nie życzę słuchać tego wszystkiego. Niech oni to sobie uprawiają między swoimi, niech mnie i moim wnukom nie zawracają głowy - kontynuował.

Lech Wałęsa w rozmowie z dziennikarzem TVN24 kilkakrotnie podkreślał, że jest stuprocentowym demokratą. Dlatego uważa, że "nie może mniejszość wchodzić na głowę większości". - Oni muszą wiedzieć, że są mniejszością i muszą do mniejszych rzeczy się przystosować. A nie wchodzić na największe szczyty, największe godziny - stwierdził Wałęsa. Jego zdaniem w Sejmie homoseksualiści powinni siedzieć w ostatniej ławie. - Albo nawet dalej, za murem - powiedział.

Niech się nie nazywają małżeństwami. Niech sobie robią swoje.

- Mniejszość nie może przeszkadzać większości - powtarzał były prezydent, twierdząc, że homoseksualiści nie powinni manifestować swoich poglądów w centrach miast i podczas "głównego czasu". - Zróbmy to sprawiedliwie: macie 5 proc., więc możecie dojść do pierwszej ulicy, a dalej nie. Macie 5 proc., tyle ile was jest. A oni chcą na główne ulice, na główny czas - powiedział.

Zdobywca Pokojowej Nagrody Nobla zaznaczył, że nie poparłby kandydatury Anny Grodzkiej na stanowisko wicemarszałkini Sejmu. Jego zdaniem reprezentuje ona zbyt mały odsetek społeczeństwa, a mniejszości powinny dostać tyle przywilejów, ile wynikałoby z ich liczebności.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM