USA: Polak spędził 15 lat w więzieniu za molestowanie pasierbicy. Dziś walczy o uniewinnienie

Rafał Pietrzak za kratami spędził ponad 15 lat. A była to tylko połowa z 30 lat, które za ?brutalne wykorzystanie seksualne pasierbicy? zasądził mu teksański sąd. Przedstawiony przez prokuraturę materiał dowodowy był do podważenia, ale adwokat Polaka popełnił masę błędów, a on sam nie znał angielskiego na tyle, by się bronić. Na wolność wyszedł dzięki determinacji amerykańskiej Polonii. - Mój amerykański sen zakończył się piekłem - kwituje dziś w rozmowie z Edwardem Miszczakiem z TVN.
To była głośna sprawa. Niesprawiedliwie skazany przez sąd w Teksasie Pietrzak stał się bohaterem m.in. reportażu "Gazety Wyborczej" "Zły Dotyk", za który Marcin Fabjański otrzymał w 2000 r. nagrodę Grand Press. Niedługo później za skazanym u władz amerykańskich wstawiał się Lech Kaczyński jako polski minister sprawiedliwości. Przez lata wszystkie starania rozbijały się o ścianę.

Chcieli też udowodnić, że 4-latkę zgwałcił

Swoją historię Polak opowiada na swojej stronie internetowej. Jego "amerykański sen" rozpoczął się w 1990 r., kiedy w wieku 22 lat wyjechał do Stanów. Po osiedleniu się w Teksasie zamieszkał z emigrantką z Salwadoru Berthy Alvarengy i jej 4-letnią córką Dorothy. Para zamierzała się pobrać, gdy nagle - w 1996 r. - sielanka się skończyła.

Pietrzak został wtedy oskarżony i aresztowany pod zarzutem "brutalnego molestowania nieletniej pasierbicy". Przyczyną oskarżenia przez urzędniczki Służb Ochrony Dziecka było to, iż - według swoich słów - oskarżony obmył, także w intymnych miejscach, skaleczoną w rowerowym wypadku 4-latkę.

Służby Ochrony Dziecka i prokuratura usiłowały dowieść, że Polak także zgwałcił Dorothy. Badania lekarskie tego nie potwierdziły. Na każdym etapie śledztwa oskarżony powtarzał, że jest niewinny. Początkowo broniły go także konkubina, Bertha, i jej córka, Dorothy. Później przestały, bo - jak się potem okazało - służby imigracyjne zagroziły Salwadorce odebraniem jej praw rodzicielskich.

- Poznałam najmilszego, najbardziej uprzejmego i szarmanckiego mężczyznę - tak Pietrzaka wspominała w programie TVN "Cela numer..." Bertha Alvarenga. - Mieliśmy dobry związek, wszystko było jasne i przejrzyste... Nie wiem, dlaczego to się zdarzyło - opowiadała ze łzami w oczach Salwadorka Edwardowi Miszczakowi.

"Jemu się wydawało, że dobrze zna angielski..."

Polak nie miał dobrych obrońców. Nie tylko nie potrafili podważyć materiału dowodowego prokuratury, ale i po wydaniu przez sąd wyroku przeoczyli termin złożenia wniosku o apelację. Według wielu komentatorów w procesie bardzo na niekorzyść Pietrzaka grał fakt, iż jest z Polski. Jego znajomi wspominali, że sąd od początku wydawał się być przekonany o winie Pietrzaka.

Problemem było też to, że Polak sam nie władał angielskim wystarczająco dobrze, aby się obronić. - To był jego największy błąd: jemu się wydawało, że bardzo dobrze mówi po angielsku. Fajnie, w takiej komunikacji między ludźmi, ale nie w komunikacji z urzędnikiem, detektywem, którzy używają podwójnych zaprzeczeń - opowiadał Edward Miszczak z TVN, który rozmawiał z Polakiem w 2003 r.

"Mafia wystawiła na mnie kontrakt"

Pietrzaka udało się skazać - za przemoc seksualną wobec dziecka między 6. a 14. rokiem życia dostał 30 lat. I już w trakcie pierwszych dni pobytu w więzieniu Polak sam stał się ofiarą tej przemocy seksualnej, za którą go skazano.

- W pierwszym więzieniu po pierwszych dwóch dobach pewien klawisz, który należał do jednego z czarnych gangów, otworzył drzwi mojej celi o 3 nad ranem i do mojej celi wpadło kilku Murzynów, członków największego gangu w Stanach o nazwie Crips. I mnie zgwałcili - opowiadał Miszczakowi z wyraźnym trudem Pietrzak. Po tym incydencie Polak trzy dni szukał możliwości przeniesienia do innego zakładu karnego.

W końcu się udało, ale i tam nie było lepiej. - Tam po dwóch latach meksykańska mafia o nazwie Texas Syndicates wystawiła na mnie kontrakt. Polski konsulat musiał interweniować - wspominał.

Polak nadal walczy o uniewinnienie

Dopiero w styczniu 2009 r., dzięki staraniom Polki mieszkającej w Chicago i polskiego konsula w Los Angeles, Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych przyznał Rafałowi Pietrzakowi prawo do wniesienia apelacji i powtórzenia całego procesu. Dzięki zebranym przez Polonię środkom finansowym na obronę Polaka postępowanie trwa nadal, ale sąd przynajmniej zgodził się w 2012 r. na warunkowe zwolnienie Polaka. Dziś Pietrzak jest już w Polsce i nadal walczy o uniewinnienie.

DOSTĘP PREMIUM