Co trzeci Polak nie czyta książek. "Nie odmawiasz sobie dobrego jedzenia i seksu? Czemu odmawiasz sobie przyjemności czytania?"

- Rodzimy się jako analfabeci - przyznaje w Radiu TOK FM prof. Przemysław Czapliński. I tak już zostaje. Z najnowszych badań czytelnictwa przeprowadzonych przez Bibliotekę Narodową wynika, że niemal co trzeci Polak nie czyta książek. Regularnie sięga po nie co dziesiąty. Dr Tomasz Makowski z Biblioteki Narodowej nazywa ich ironicznie "męczennikami". Dlaczego czytanie tak męczy Polaków?
Niemal co trzeci Polak nie miał w tym roku żadnego kontaktu z jakąkolwiek książką. Za regularnie czytających książki (co najmniej siedem w roku) można uznać jedynie 11 proc. rodaków. To główne wnioski z najnowszego raportu dotyczącego czytelnictwa w Polsce. Smutne wnioski, co podkreśla w Radiu TOK FM dr Tomasz Makowski, dyrektor Biblioteki Narodowej, organizatora badań.

- Przed dwoma laty wyniki badań pokazywały niewielki wzrost czytelnictwa. Myśleliśmy, że to początek dobrego trendu - mówi Makowski. - Tymczasem grupa męczenników, którzy raz na dwa miesiące są w stanie przeczytać jakąkolwiek książkę, już się nie zmienia.

"Są ludzie, którym nie wystarczają portalowe newsy"

Ta stabilizacja dotyczy ostatnich czterech lat. Bo jeszcze w 2004 roku regularnie czytał niemal co czwarty Polak. - Tąpnięcie, wzrost odsetka nieczytających nastąpił w 2006 r. To moment, w którym dorosłość zaczęło osiągnąć pokolenie urodzonych u schyłku lat 80. To oznacza, że ani szkoła, ani kultura masowa, ani rodzina nie zaszczepiły im czytania - wyjaśnia w Radiu TOK FM prof. Przemysław Czapliński, literaturoznawca z Uniwersytetu Adama Mickiewicza.

Jest jednak iskierka nadziei. - Wśród osób nieczytających o 9 proc. wzrosła liczba osób, która twierdzi, że czyta teksty dłuższe niż 3 strony. To ludzie, którym nie wystarczają portalowe newsy - mówi dr Makowski.

Studiują, ale nie czytają

Badaczy szczególnie niepokoi fakt, że czytelnictwo spada również w grupie osób z wyższym wykształceniem. W zeszłym roku co trzeci magister nie miał w ręku żadnej książki. - Dużo osób studiuje, jednak nie stają się one inteligentami - przyznaje dr Makowski. Prof. Czapliński przypomina starsze badania, z których wynika, że kontaktu z książkami nie ma aż 25 proc. studentów. - Pozostawmy sprawę preferencji tych ludzi. Bo to oznacza, że system kształcenia uniwersyteckiego jest tak skonstruowany, że nie wymusza na studentach czytania książek. Zawarta w książkach wiedza nie jest egzekwowana na egzaminach - mówi literaturoznawca.

Walka człowieka książkowego z multimedialnym

Dlaczego nie czytamy? - Czytelnictwo nie spada z powodów zmiany technologicznej - zaznacza dr Makowski. Okazuje się bowiem, że jedynie 2 proc. nieczytających ma kontakt z e-bookami. Sięgają po nie raczej ci, którzy i tak czytają papierowe wydania.

Internet ma jednak spory wpływ na kulturę czytania. Jak zaznacza prof. Czapliński, korzystanie z niego ma charakter rozproszonego, jednoczesnego skupienia na kilku zadaniach. To kłóci się z koniecznością skupienia na dłuższym, zwartym tekście literackim. Literaturoznawca mówi o "człowieku książkowym" i "człowieku multimedialnym". - Ten pierwszy potrafi skoncentrować się na tekście, co jest niesłychanie istotną zdolnością umysłu. Ona musi być kształcona, bo zachowuje swoją wagę również w dzisiejszej rzeczywistości.

Nie czytamy, bo... "Brak przymusu", "Nie widzimy potrzeby"

Prof. Czapliński zwraca jednak uwagę na problem braku "cywilizacyjnego przymusu" do czytania książek. Badania nie dotyczyły przecież wyłącznie literatury pięknej, ale także poradników czy książek specjalistycznych. Jednak do ich czytania nie skłania nas ani otoczenie, ani potrzeba osobistego rozwoju, ani nawet szef.

- Nie czytamy, bo nie widzimy potrzeby - tłumaczy dr Makowski. - To jak z bezdomnością czy bezrobociem: na początku bardzo nas to boli, potem się przyzwyczajamy, aż w końcu staje się to naszym życiem i trudno nam z tego wyjść. Podobnie jest z nieczytaniem, przyzwyczajamy się do tego - mówi dyrektor Biblioteki Narodowej.

"Nikt nie rodzi się czytelnikiem. Przychodzimy na świat jako analfabeci"

Dlatego czytelnicze nawyki należy wykształcać już we wczesnym dzieciństwie. - Młody człowiek powinien być wciągany do świata, w którym czytanie jest opłacalne - tłumaczy prof. Czapliński. - Nikt nie rodzi się czytelnikiem. Przychodzimy na świat jako analfabeci - zaznacza. Dlatego w czytelniczej edukacji ogromną rolę odgrywa rodzina. I nie chodzi o podtykanie dziecku książek, ale wykreowanie w domu atmosfery, w której książka będzie czymś ważnym. To zaszczepi w dziecku niezbędne czytelnicze wzorce.

Zdaniem dr. Makowskiego trzeba też inaczej podchodzić do czytania, które nie musi być przykrym obowiązkiem. - Skoro nie odmawiamy sobie dobrego jedzenia, dobrej muzyki, wakacji czy seksu, dlaczego odmawiamy sobie akurat tej jednej przyjemności?

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM