Uczelnie kapitulują przed młodą prawicą. "Gdzie są czasy naukowców, którzy podpisywali List 34?"

Wystarczył anonim, żeby odwołać wykład prof. Jana Hartmana na UMCS w Lublinie. Władze uczelni przestraszyły się, że narodowcy mogą zakłócić spotkanie. Wg Pawła Wrońskiego strach rektorów źle świadczy o polskiej nauce. - Gdzie są czasy naukowców, którzy podpisywali List 34 i starali się być intelektualnymi przywódcami? - pytał dziennikarz "GW".
Jeden e-mail wystarczył, żeby rektor lubelskiego UMCS odwołała wykład prof. Jana Hartmana o blaskach i cieniach antyklerykalizmu. Jak informuje "Gazeta Wyborcza", pod listem, w którym przypomniano związki Hartmana z SLD i RP, podpisali się "Studenci dla Lublina".

Władze uczelni wykład odwołały. Tak jak wcześniej spotkanie z Ludwikiem Dornem. W obawie przed zadymami.

Zaczęło się w Warszawie

Strachu przed prawicowcami by nie było, gdyby nie wydarzenia, do których doszło blisko miesiąc temu na Uniwersytecie Warszawskim. Grupa zamaskowanych ludzi wdarła się na wykład prof. Magdaleny Środy. Wykrzykiwali hasła "Pedały! Pedały!", "Raz sierpem raz młotem czerwoną hołotę". Do podobnej sytuacji doszło w czasie spotkania z Adamem Michnikiem w Radomiu. Zdaniem Pawła Wrońskiego być może nie doszłoby do tych wydarzeń, gdyby nie odwołano spotkania z liderami Ruchu Narodowego, które miało się odbyć na UW. - Przy wszystkich zastrzeżeniach dotyczących tej formacji na tyle siły powinno być w uniwersytetach, żeby się z nimi spotykać - mówił dziennikarz "Gazety Wyborczej" w "Poranku Radia TOK FM".

Słabość polskiej nauki

Dla Wrońskiego strach rektorów przed młodą prawicą źle świadczy o polskiej nauce. - Gdzie są czasy naukowców, którzy podpisywali List 34? Gdzie są naukowcy, którzy przynajmniej starali się być intelektualnymi przywódcami? - pytał.

Pod listem przeciwko cenzurze, przygotowanym w marcu 1964 roku przez Antoniego Słonimskiego, podpisali się m.in. Maria Osowska, Leopold Infeld, Jan Szczepański i Władysław Tatarkiewicz.



Prawica testuje

Według Adama Szostkiewicza "skrajne siły prawicowe testują odporność polskiej demokracji, na co mogą sobie pozwolić". - No i na razie widać bezsilność. Kolejne uczelnie się boją, czyli jest pokusa, żeby wypróbowywać dalej, jak daleko można się posunąć - komentowała gospodyni "Poranka Radia TOK FM" Janina Paradowska.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM