"Maciuś" odpowiada "Rz": Sfinansowaliśmy 1,4 mln posiłków dla dzieci

"Na sfinansowanie bezpłatnych posiłków dla dzieci wydaliśmy 1,4 mln zł" - odpowiada na zarzuty "Rzeczpospolitej" Fundacja Pomocy Dzieciom "Maciuś". Dodaje również, że w 2011 r. na koszty operacyjne poszło co prawda 2,7 mln zł, ale dzięki temu udało się jej zgromadzić ponad 4,5 mln zł.
"Rzeczpospolita" w artykule "Głodne dzieci bez pieniędzy" napisała, że Fundacja Pomocy Dzieciom "Maciuś" z Gdyni (niedawno alarmowała ona, że w Polsce głoduje 800 tys. dzieci) źle gospodaruje pieniędzmi darczyńców. "Z milionów złotych rocznie, jakie darczyńcy wpłacają na głodne dzieci na konto tej właśnie fundacji, w rzeczywistości na ten cel przekazywana jest tylko znikoma część pieniędzy. W 2009 r. aż 5,1 mln zł z przychodów, czyli darowizn, poszło głównie do... szwajcarskiej spółki, rok później - 3,8 mln zł. W efekcie fundacja przeznaczyła na dożywianie dzieci tylko 218 tys. zł (w 2009 r.) i 343 tys. zł (w 2010 r.)" - czytamy w "Rz".

Fundacja odpowiedziała dziś na zarzuty dziennikarzy "Rz" twierdząc, że "W 2011 roku na kampanię prowadzoną poprzez wysyłkę listów połączoną z kampanią telefoniczną fundacja wydała 1 811 148 zł na kampanię oraz 890 615,66 zł na znaczki pocztowe. Dzięki kampanii udało się zgromadzić środki w wysokości 4 520 475,86 zł".

Maciuś odpiera także zarzuty, że nie zajmuje się działalnością statutową. "Fundacja sfinansowała już ponad 1 400 000 bezpłatnych posiłków dla dzieci, mamy podpisane 700 umów o współpracy z ponad 400 szkołami z całej Polski. Dokumentujemy każdą formę świadczonej pomocy i dowodami na to możemy się w każdej chwili wykazać. Od 2007 roku na finansowanie posiłków fundacja wydała już 2 661 436 zł" - czytamy w piśmie fundacji.

Szwajcarzy lepsi logistycznie

Dziennikarze "Rz" zarzucili także fundacji, że ta w latach 2009 i 2010 aż 8,9 mln zł ze swoich przychodów, czyli darowizn, wydała na prowadzącą jej prace logistyczne szwajcarską firmę SAZ. Prezes Maciusia Grzegorz Janiak tłumaczy, że fundacja korzystała z usług szwajcarskiej firmy SAZ "ponieważ posiadając kilkudziesięcioletnie doświadczenie, gwarantowała ona pozyskanie środków finansowych na taką skalę, jaka jest konieczna przy dożywianiu dzieci w całej Polsce". Na łamach "Rz" dodaje, że fundacja korzysta z usług spółki SAZ "tak jak z usług Poczty Polskiej, ponieważ samodzielnie nie ma logistycznych możliwości przeprowadzenia takiej kampanii społecznej". W 2011 r. SAZ w ich imieniu wysłał ponad 720 tys. listów.

Fundacja wskazuje, że zlecanie logistyki prowadzenia kampanii firmom zewnętrznym jest czymś normalnym. "Kampanie związane z wysyłaniem listów do darczyńców prowadzi wiele innych fundacji polskich i zagranicznych. Jest ogólnie przyjęte, że usługi te są bardzo często zlecane podwykonawcom ze względu na skomplikowaną logistykę i przede wszystkim oszczędność" - piszą w liście. Dodają także, że "od początku istnienia fundacji wszystkie sprawozdania finansowe i merytoryczne składaliśmy w terminie. Są dostępne na stronie fundacji oraz na stronie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej".

"To wina raportu"

O fundacji zrobiło się głośno, kiedy pod koniec lutego opublikowała raport z badania, z którego wynika, że około 800 tys. dzieci z klas 1-3 w Polsce (czyli 10 proc.) jest niedożywionych. Odpierając dziś zarzuty "Rz" na antenie TVN24, prezes fundacji właśnie niewygodny dla władz raport wskazał jako przyczynę ataku na jego firmę. - To wina raportu - powiedział.

DOSTĘP PREMIUM