OFE to oszustwo, zła służba zdrowia, złe Inwestycje Polskie, złe "Pokłosie"... Czyli spotkanie z Kaczyńskim w Biłgoraju

Ta władza się sypie - mówił podczas spotkania w Biłgoraju Jarosław Kaczyński. Prezes PiS odwiedził to miasto w niedzielę, był też w Janowie Lubelskim. Jak zapowiedział, zamierza wygrać następne wybory parlamentarne tak, by nie trzeba było wchodzić w koalicję z żadną inną partią.
Spotkanie zaczęło się od wystąpień lokalnych działaczy. Byli między innymi szef partii w okręgu chełmsko-zamojskim Sławomir Zawiślak, czy senator Jerzy Chruścikowski. Potem na mównicę wszedł prezes Prawa i Sprawiedliwości, który przez blisko godzinę mówił o problemach, które jego zdaniem obecnie trapią Polskę. Na początku było krótko o wydatkach na wieś. Na spotkanie w hali Biłgorajskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji przybyło blisko tysiąc osób, z czego wiele z okolicznych miejscowości. Były premier mówił o czasach, kiedy u władzy była kierowana przez niego partia. Podkreślał, że wtedy rolnikom było lepiej, bo w PiS takich osób nie brakuje, a teraz u władzy jest Polskie Stronnictwo Ludowe i nic z tego nie wynika.

Zmiany, zmiany, zmiany...

Później Kaczyński w kilku punktach wymieniał najważniejsze kwestie, które jego zdaniem trzeba zmienić. Na początku było o bezrobociu. Jak stwierdził, wcale nie musi być to największy problem w Polsce, bo są przygotowane przez jego ugrupowanie rozwiązania, które należy tylko wdrożyć. Chodzi o przeznaczenie środków na powstanie miejsc pracy głównie w małych miejscowościach. Skrytykował tu pomysł Platformy Obywatelskiej o powołaniu spółki Inwestycje Polskie. Według Kaczyńskiego doprowadzi to do tego, że zarezerwowane pieniądze zostaną podzielone na kilku głównych graczy na rynku a najbardziej potrzebujący nie odczują działania wydanych środków.

Miliony i pielęgniarki

Nie zabrakło też słów o służbie zdrowia. Prezes PiS mówił o systemie, który zbankrutował, któremu nie pomogą już żadne działania, bo dąży on do prywatyzacji. Tu wskazywał na zagrożenia płynące z dążenia do zysku, czyli likwidacji nierentownych oddziałów, np. pediatrii. Było też o dysproporcjach w kwestii zarobków. Kaczyński wspomniał o zarobkach na poziomie miliona złotych na kontraktach z jednej strony i pensji minimalnej w przypadku pielęgniarek. Tu lekarstwem miałoby być finansowanie leczenia z budżetu państwa.

OFE to oszustwo

Poruszony został też temat Otwartych Funduszy Emerytalnych, które Jarosław Kaczyński określił mianem największego oszustwa po 89 roku. Tłumaczył zebranym, że choć pracujący mają obowiązek co miesiąc odkładać składki do OFE, to te wobec ludzi nie mają żadnych zobowiązań, bo mogą wypłacić emerytury np. w wysokości 100 zł. Porównał tę sytuację do afery FOZZ z początku lat 90. Przywołał tu przykład Węgier, gdzie, jak opowiadał, władze dały możliwość powrotu z OFE do tamtejszego odpowiednika ZUS, z czego skorzystać miało 98 proc. pracujących. Zapowiedział też zwolnienie z podatków tych, którzy pobierają najniższe emerytury.

"Pokłosie" elit

Dostało się też obecnemu rządowi i jak powiedział Kaczyński, pseudoelitom, przez które "ciągle bijemy się w pierś". Chodziło tu o film "Pokłosie" i jego finansowanie z państwowych środków (film mówi o zbrodni w Jedwabnem, został dofinansowany z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej). Były premier stwierdził, że nie trzeba dawać pieniędzy na filmy, które służą tym, którzy zrzucają na Polaków winę za niemieckie zbrodnie. Podsumował, że mamy najgorszą władzę od 24 lat.

Czas na pytania

Były też pytania publiczności o umowy śmieciowe, strefę euro, drogi i finansowanie partii z budżetu. Szef PiS odpowiedział też na pytanie dotyczące gazu łupkowego i jego przyszłości w Polsce, uznając go za szansę dla kraju, ale szansę, która jest niewygodna dla Niemców i Rosjan. Na zakończenie spotkania w Biłgoraju Jarosław Kaczyński wraz z zebranymi złożył kwiaty pod nową tablicą upamiętniającą ofiary katastrofy pod Smoleńskiem.

DOSTĘP PREMIUM