Billboard fundacji "Wolność od religii" wróci przed lubelską szkołę. "Dyrektorka popełniła błąd" i zostanie upomniana

Dyrektorka jednej ze szkół w Lublinie kazała zdjąć billboard fundacji "Wolność od religii" - billboard z rozdzielonymi grubą kreską budynkami Sejmu i kościoła, jako symbolem rozdziału państwa i Kościoła. Plakat wisiał na nośniku, który jest ustawiony na terenie należącym do szkoły, tuż przy ogrodzeniu. Szkoła uznała, że to godzi w jej statut. - Dyrektorka popełniła błąd - mówi nam dyrektor Piotr Burek z Wydziału Oświaty. I dodaje, że billboard wróci na swoje miejsce.
Billboard zawisł na nośniku przy Szkole Podstawowej nr 20 na początku tygodnia. Szkoła ma umowę z jedną z agencji reklamowych, dzięki której agencja postawiła na jej terenie specjalny stojak na billboardy. Jak ustaliliśmy, w umowie nie ma zastrzeżenia, że nie mogą na nim wisieć plakaty o treściach światopoglądowych.

Billboard zawisł, ale dyrektorka zażądała jego zdjęcia. W czwartek - zniknął. Pani dyrektor powołała się przy tym na statut szkoły. Przejrzeliśmy go, nie ma w nim mowy o jakimkolwiek zakazie czy np. odwołania do tradycji chrześcijańskiej. - Wydaje mi się, że to tłumaczenie oficjalne jest nie do końca prawdziwe, Myślę, że pani dyrektor chodzi o napis na billboardzie, gdzie znajduje się odniesienie do naszej strony internetowej wolnoscodreligii.pl - mówi Dorota Wójcik z Fundacji "Wolność od religii". Jak dodaje, nie rozumie decyzji dyrektorki o zdjęciu billboardu i się z nią stanowczo nie zgadza.

Dyrektorka dostanie pouczenie

W piątek od rana urzędnicy Wydziału Oświaty próbowali sprawę wyjaśnić. Jak powiedział nam dyrektor Piotr Burek, dyrektorka szkoły popełniła błąd, nakazując zdjęcie billboardu. - Być może intencje miała słuszne, bo tak jak mi powiedziała, jej intencją była chęć nieangażowania się w jakiekolwiek spory o charakterze światopoglądowym czy religijnym. Natomiast pewne jest, że w momencie, kiedy billboard został już wywieszony, nie jest rolą dyrektora ingerowanie czy zakazywanie czegokolwiek - dodaje Burek. I informuje, że jak wynika z jego informacji, billboard na sporne miejsce powróci, a dyrektorka zostanie przez urzędników pouczona, że popełniła błąd.

Przepraszam wszystkich, którzy poczuli się dotknięci

Dyrektorka szkoły była dla nas nieuchwytna. Wydała jednak oświadczenie, w którym czytamy m.in., że szkoła w żadnym momencie nie kontestowała i nie kontestuje zasad oraz wolności konstytucyjnych wyrażonych w powołanych na billboardzie przepisach. "Jedyną przesłanką prośby o zdjęcie plakatu była chęć ochrony szkoły przed uczynieniem z niej miejsca debaty politycznej i światopoglądowej () Celem mojego działania nie była również chęć dyskryminacji czy wykluczenia mniejszości" - czytamy w oświadczeniu dyrektor Kingi Ostrowskiej. Pani dyrektor przyznaje, że niezasadne było powołanie się na statut szkoły jako dokumentu obligującego do zdjęcia billboardu. "Przepraszam wszystkich, którzy poczuli się dotknięci moją decyzją. Nie było moim zamiarem urażenie niczyich uczuć" - pisze dalej dyrektorka szkoły.

DOSTĘP PREMIUM