Wezwanie z sądu w kiosku. Prezes firmy: "W Niemczech czy Wielkiej Brytanii to normalne"

Listy z sądów i prokuratur do odbioru w kiosku? To nowość, którą mamy od stycznia. Bo umowę na dostarczanie przesyłek ma teraz już nie Poczta Polska, jak to było przez lata, ale zupełnie inny operator, który wygrał przetarg, czyli Polska Grupa Pocztowa. Poczta Polska właśnie zaskarżyła w sądzie wyniki przetargu. A my dziś odpowiadamy na pytania słuchaczy TOK FM i czytelników Gazeta.pl, a pytań w tym zakresie było sporo.
Nowe zasady w dostarczaniu przesyłek z sądów i prokuratur obowiązują od 1 stycznia, na razie za wcześnie więc na jakiekolwiek podsumowania. W Sądzie Rejonowym Lublin Zachód, w którym mieści się też sąd elektroniczny, usłyszeliśmy, że na razie trudno oceniać nowy system, bo działa za krótko.

Przesyłki z sądów jeszcze nie zdążyły dotrzeć do adresatów, a kłopoty mogą pojawić się w sytuacji, gdy doręczyciel zostawi nam awizo. Bo po przesyłkę będziemy musieli się udać np. do oddalonego od naszego miejsca zamieszkania kiosku Ruchu, którego adres znajdziemy na druku awiza. Polska Grupa Pocztowa podpisała bowiem porozumienie w tym zakresie właśnie z Ruchem oraz InPostem i z ich punktów obsługi ma korzystać. - Może być problem, bo placówki Poczty Polskiej są praktycznie wszędzie, a punktów Polskiej Grupy Pocztowej i jej partnerów jest zdecydowanie mniej - mówią zgodnie pracownicy sądów, prokuratur i adwokaci. - Jeszcze za wcześnie na stwierdzenie, czy zasada jest taka, że zmienił się operator i jest lepiej, czy też miało być lepiej, a wyszło jak zawsze. Na razie tego jeszcze nie wiemy. Musimy poczekać - mówi mecenas Wojciech Wownysz.

Pytania: Jak sobie poradzą? Czy pani z kiosku dotrzyma tajemnicy?

Pani Ewa, słuchaczka TOK FM pytała nas, czy Polska Grupa Pocztowa (PGP) ma jakiekolwiek struktury terenowe, placówki, oddziały? Jak wspomnieliśmy, w grę wchodzą placówki InPostu i Ruchu. Jak podkreśla prezes PGP, Leszek Żebrowski, wszystkie punkty - a jest ich w tej chwili ponad 7500 - mają uprawnienia do świadczenia usług pocztowych. Jeśli więc dostaniemy awizo, to w tych punkach będziemy mogli odbierać przesyłki.

Prezes podkreśla coś jeszcze: nie chodzi tylko o kioski Ruchu, ale też salony zlokalizowane w dużych centrach handlowych bądź w innych "ekskluzywnych lokalizacjach". - Tymczasem wiele placówek Poczty Polskiej na terenach wiejskich znajduje się w sklepikach spożywczych czy papierniczych i nikt nie kwestionuje bezpieczeństwa korespondencji czy uczciwości pracowników takich punktów - mówi Żebrowski. I zapewnia, że dla klientów nie zmienią się zasady odbioru przesyłek awizowanych - procedura doręczania i awizowania będzie funkcjonowała jak dotychczas.

"Panie z kiosków to niezwykłe punkty informacji. Nie przekażą Kowalskiej, że do mnie przyszedł list z sądu?"

Pani Agata pytała bezpośrednio o kioski Ruchu. "Listonoszy obowiązuje tajemnica zawodowa i nie mogą rozmawiać z nikim na temat rodzaju listów, które dostarczają konkretnym mieszkańcom. Czy pracownicy kiosków też są objęci tajemnicą? Nie od dziś wiadomo, że panie z kiosków na osiedlach to niezwykłe punkty informacji dla innych ciekawskich pań. Czy moja korespondencja nie będzie pokazywana przez panią z kiosku innej pani Kowalskiej?" - napisała nasza słuchaczka.

Polska Grupa Pocztowa twierdzi, że takiego zagrożenia nie ma. - Ruch SA - podobnie jak PGP i InPost - ma status operatora pocztowego, zarejestrowanego w Rejestrze Operatorów Pocztowych - zapewnia Żebrowski. Jak wyjaśnia, wszyscy operatorzy pocztowi, podobnie jak ich współpracownicy, czyli m.in. sprzedawczyni z kiosku, są związani obowiązkiem zachowania tajemnicy pocztowej i tajemnicy korespondencji. - Nie ma od tej zasady żadnych wyjątków - podkreśla prezes PGP. Leszek Żebrowski zwraca uwagę na coś jeszcze: że w Niemczech, Szwecji czy Wielkiej Brytanii odbiór korespondencji w punktach usługowych jest rzeczą normalną. - Punkty te, nie dość, że są znacznie dłużej czynne, to są zlokalizowane po drodze, zaś ich powszechna dostępność jest bardzo wygodna dla klientów - twierdzi.

"Na jakiej podstawie ktoś w kiosku ma zaglądać w mój dowód osobisty?"

Uzyskaliśmy odpowiedź, że będzie podobnie jak z legitymowaniem nastolatków, którzy kupują np. papierosy czy inne towary dostępne od 18. roku życia. - Prośba o okazanie dowodu tożsamości przez pracownika kiosku czy sklepu nie jest sytuacją nową. Dzieje się tak, gdy nie ma pewności co do pełnoletności klienta. To są względy bezpieczeństwa i co do tego nikt nie ma zastrzeżeń - tłumaczy Leszek Żebrowski. Podobnie będzie z przesyłkami. Jeśli zgłosimy się do kiosku czy sklepu z awizem, to pracownik takiego punktu, by wydać nam przesyłkę - ma obowiązek zweryfikowania naszych danych osobowych. - Chodzi o zweryfikowanie tożsamości tak, aby przesyłka zawierająca tajemnicę korespondencji nie trafiła w niepowołane ręce - zapewnia Żebrowski.

Poczta Polska zaskarżyła decyzję o wynikach przetargu

Poczta Polska przegrała przetarg i nie dostała dwuletniego kontraktu na około 500 mln zł. Próbowała się odwoływać, ale niewiele wskórała, bo Krajowa Izba Odwoławcza utrzymała wyniki w przetargu w mocy.

Teraz Poczta idzie dalej - właśnie zaskarżyła do Sądu Okręgowego w Krakowie wyrok Krajowej Izby Odwoławczej w tej sprawie. "Poczta Polska jest jedyną firmą, która ma niezbędną infrastrukturę, doświadczenie i kompetencje, by w bezpieczny sposób obsługiwać korespondencję nadawaną przez sądy i prokuraturę" - czytamy w komunikacie Poczty. "Wątpliwości wzbudza między innymi możliwość spełnienia przez PGP jednego z warunków przetargu, jakim jest wymóg dysponowania placówką pocztową w każdej gminie. Poczta wykorzysta wszelkie dostępne kroki prawne, by udowodnić swoje racje i przekonać, że obecnie jest jedynym podmiotem mogącym zapewnić bezpieczną realizację tak skomplikowanych zleceń, jak między innymi obsługa polskiego wymiaru sprawiedliwości" - czytamy na stronie Poczty Polskiej.

"Te doręczenia to teraz kompletny dramat. Jako adwokat codziennie dostawałem przez pocztę 5-15 listów z sądów. Czasem 20. W razie awizacji wiedziałem gdzie mam odebrać, w Urzędzie Pocztowym. Teraz mam odbierać w jakimś kiosku czy sklepie, znacznie dalej" - napisał do nas pan Andrzej Sieradzki. "Od początku roku ten nowy 'doręczyciel' dostarczył mi może sześć sztuk. I to tylko 7 stycznia. Od dwóch dni w ogóle się nie pojawia. Nie mam żądnych awiz. Mam tylko nadzieję, że ci ludzie nie wyrzucają przesyłek do koszy na śmieci" - napisał w liście.

Kontakt z autorką tekstu anna.zablocka@tok.fm

DOSTĘP PREMIUM