Lekarka przed sądem za nieumyślne spowodowanie śmierci

Dała leki i puściła pacjentkę do domu, a powinna ją zostawić w szpitalu. Lekarka ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie odpowie przed sądem za nieumyślne spowodowanie śmierci chorej.
Dwa lata temu, w lutym 2007 roku, starsza kobieta została przywieziona na oddział ratunkowy szpitala przy ul. Staszica. Miała silny ból w okolicach mostka. Zajęła się nią oskarżona we wtorek lekarka. Osłuchała pacjentkę, zrobiła EKG i inne podstawowe badania, zaleciła odpowiednie leki. Gdy chora przestała się uskarżać na ból lekarka uznała, że wszystko jest w porządku i puściła panią Genowefę do domu. Powiedziała, by pacjentka w najbliższym czasie udała się do swojego lekarza rodzinnego. Jednak trzy dni później chora znów trafiła na izbę przyjęć i tam zmarła.

Prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie. Sekcja zwłok wykazała, że chora miała rozległy zawał serca. Śledczy poprosili o opinię biegłych ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Ci uznali, że lekarka popełniła błąd, bo przy pierwszej wizycie na oddziale ratunkowym powinna pacjentkę zostawić i po kilku godzinach powtórzyć badanie poziomu troponiny, czyli jednego z markerów określających zawał serca.

Lekarka do winy się nie przyznaje. Odmówiła składania wyjaśnień. Proces w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci rusza w przyszłym tygodniu.

DOSTĘP PREMIUM