"To będzie trzęsienie ziemi" - karnista o sprawie Olewnika

- To będzie trzęsienie ziemi w polskim wymiarze sprawiedliwości- mówi reporterce TOK FM karnista prof. Piotr Kruszyński. Zdaniem prokuratury są wątpliwości dotyczące próbek DNA i w związku z tym nie ma stuprocentowej pewności, że odnalezione trzy lata temu ciało, to Krzysztof Olewnik. A gdyby okazało się, że to rzeczywiście nie on?
- Byłem zdumiony i zaskoczony informacjami o ekshumacji Krzysztofa Olewnika - komentuje prof. Kruszyński - Bo to by oznaczało, że skazano na dożywocie osoby niesłusznie i niesprawiedliwie. Uprowadzenie? Oczywiście tak. Natomiast jeśli nie są to zwłoki Krzysztofa Olewnika, to skazanym nie można przypisać tego czynu.

A to byłaby podstawa do wznowienia całego postępowania. Najważniejsze byłoby wówczas jednak pytanie gdzie jest Krzysztof Olewnik? Czy on żyje czy nie żyje. - Ja sobie czegoś takiego po prostu nie wyobrażam - mówi prof. Kruszyński - To byłyby wszystkie kataklizmy świata dla polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Dno do sześcianu

Zaskakujące jest także postępowanie prokuratury, która zajmowała się sprawą trzy lata temu. - Jest to jakieś dno do sześcianu - komentuje prof. Piotr Kruszyński - Jak można było wydać zwłoki rodzinie, godzić się na pochówek, nie mając stuprocentowej pewności, że to były zwłoki Krzysztofa Olewnika. Przecież są specjalistyczne badania, dzięki którym można to stwierdzić.

Karnista, choć bardzo współczuje rodzinie, to jednocześnie nie może pewnych rzeczy zrozumieć. Bo to, że nie chcieli oglądać i identyfikować zwłok, to może być zrozumiałe - Ale dziwię że przeszli do porządku dziennego i nie zażądali przedstawienia bardzo dokładnych wyników badań DNA.

Bolesne, ale konieczne

Ojciec porwanego i zamordowanego Krzysztofa Olewnika zgodził się na ekshumację, bo jak tłumaczy - wyjaśnienie wątpliwości jest konieczne. - Staramy się unikać myśli, co będzie jeśli się okaże, że to nie On. - mówi Włodzimierz Olewnik - Na razie jesteśmy w szoku, nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego wcześniej, no bo trzeba. Ale teraz, nie wiemy co z sobą zrobić. Pytany o oględziny zwłok tuż po ich odnalezieniu przyznał, że im to odradzano. - Ale nikt nam jasno nie proponował, że to jest jakiś obowiązek - mówi - Mówili : "Lepiej byłoby, żebyście nie oglądali ". Jak przyznał, sam na to nie naciskał, bo było to wówczas bardzo ciężkie.

Czyje zwłoki pochowano w grobie Krzysztofa Olewnika?


DOSTĘP PREMIUM