Gdynia: Czołgi i oddziały milicji na ulicach

Oddziały milicji i czołgi pojawią się na ulicach Gdyni. W poniedziałek rozpocznie się kręcenie scen do filmu "Czarny czwartek" - historii masakry robotników w grudniu 1970 roku.
Twórcy "Czarnego czwartku" zapewniają, że film będzie wiernym przedstawieniem rzeczywistości: w tym filmie nie ma ani jednego procenta fikcji - przekonuje współautor scenariusza Michał Pruski. - Wszystko to, co opowiadamy, miało miejsce w rzeczywistości łącznie nawet z dialogami. Udało nam się dotrzeć do żyjącej, pełnej rodziny ofiary tamtego czasu: Brunona Drywy - dodaje Pruski. - Bezcennym źródłem wiedzy okazała się jego żona - Stefania.

Nie wszyscy świadkowie masakry sprzed 40 lat potrafili dzielić się wspomnieniami. Z kilkoma osobami musieliśmy przerwać rozmowy, bo nie obyłoby się bez karetki pogotowia - tłumaczy scenarzysta. - Jeden z panów do dziś nie może przejść obok budynku prezydium, ponieważ został tam bestialsko skatowany.

Symbolem grudnia '70 jest martwy chłopak niesiony na drzwiach ulicami Gdyni. Twórcom filmu udało się ustalić nowe fakty: - Nie tylko on był niesiony na drzwiach - opowiada rzecznik filmu Tomasz Gawiński. - Okazuje się, że było jeszcze dwóch chłopaków też zastrzelonych i też niesionych na drzwiach, o czym nikt nic wcześniej nie wiedział.

Wspomnianym przemarszem, strzelaniną przed stocznią i innymi żywymi ciągle wspomnieniami zmienionymi w sceny filmowe Gdynia będzie żyła przez miesiąc.

Premiera filmu planowana jest na grudzień - w 40. rocznicę tragicznych wydarzeń.

Realizacja filmu w Gdyni przyniesie też paraliż komunikacyjny niektórych rejonów miasta. Na ulice wyjedzie kilkadziesiąt pojazdów - od Syrenek i Nysek po czołgi i scoty. Rejony ulic, na których 40 lat temu rozgrywały się dramatyczne chwile, będą naturalną scenerią do filmowych zdjęć. - Przez około miesiąc będziemy ograniczać i zamykać ruch w rejonach objętych planem zdjęciowym - mówi aspirant Andrzej Gliszczyński z policji. - Mieliśmy w Gdyni kilka tego typu akcji ale tak uciążliwej dla ruchu jeszcze nigdy.

DOSTĘP PREMIUM