Naczelniczka laboratorium kazała kłamać ws. zwłok Olewnika?

W październiku 2009 gdańscy prokuratorzy odkryli szereg nieprawidłowości związanych z badaniem zwłok Krzysztofa Olewnika. Przesłuchiwali w tej sprawie pracowników olsztyńskiego laboratorium policyjnego. Ci zeznali, że ich szefowa kazała im składać fałszywe zeznania - donosi "Rzeczpospolita".
Prokuratorzy przyjechali w październiku do Olsztyna po oryginały dokumentacji badań DNA. Dokumentacja była jednak niekompletna i przy tej okazji odkryto szereg nieprawidłowości: źle przeprowadzane badania, zamianę próbek, nieautoryzowany dostęp do zwłok osób trzecich, czy wręcz zaginięcie fragmentów kości. "Zadomowili" się w Olsztynie, intensywnie badając wszystkie nieprawidłowości - wśród przesłuchiwanych osób było sześciu pracowników policyjnego laboratorium w Olsztynie. Jeden z nich to biegły Bogdan Z.

Podczas przesłuchań prokuratorzy usłyszeli od trzech z nich, że naczelniczka laboratorium - Jolanta Ł.-B. - kazała im mówić, że wszystkie badania przeprowadzono zgodnie z procedurami. Niektórzy z pracowników mieli zeznawać, że czuli się przez swoją szefową zastraszeni - pisze "Rz".

Nie wiadomo, czy kobieta usłyszy zarzut - prokuratura w tej sprawie zasłania się tajemnicą śledztwa.

Czytaj więcej na stronach "Rzeczpospolitej"

DOSTĘP PREMIUM