Koszmarne dziury w drogach? Będzie jeszcze gorzej...

Koszmar, jazda z przeszkodami, pole minowe - takie opinie można usłyszeć niemal codziennie. I to w odniesieniu do jakości polskich nawierzchni.
Szczególnie teraz kiedy, jak co roku z resztą, po silnych mrozach topniejący śnieg odkrywa liczne ubytki i niebezpieczne wgłębienia. A te mogą być groźne dla naszych samochodów. Dziś nawet doświadczeni kierowcy niejednokrotnie mają duże problemy.

- Jest kiepsko. Bo zawieszenia tego nie wytrzymują - mówią. - Zima jest takim okresem kiedy, niestety, wychodzą dziury. Ale najgorsze, że nikt ich nawet nie próbuje naprawiać Są więc zniszczone samochody, a to z kolei wiąże się z dużymi kosztami - dodają. W takich sytuacjach zakłady wulkanizacyjne i warsztaty samochodowe mają pełne ręce roboty. Bo pourywane koła czy pogięte felgi to najczęstsze obrażenia pojazdów po spotkaniu z dziurą. - Klientów jest rzeczywiście mnóstwo - przyznaje pan Grzegorz z jednego ze stołecznych zakładów. - Zdecydowanie gorzej, kiedy uszkodzi się felgę, i to aluminiową. Bo wtedy to sporo kosztuje - dodaje. Ale nawet w przypadku tylko, wydawałoby się, rozerwanego koła cena naprawy i tak może zaboleć. - Wczoraj klient uszkodził oponę wartą 420 złotych. Wprawdzie oszczędził felgę, ale i tak musiał sporo wydać - opowiada pan Grzegorz.

Warto pamiętać, że koszty mogą być jeszcze większe szczególnie wtedy, gdy będziemy próbowali jechać takim uszkodzonym autem. Jak mówi pan Grzegorz, o ile przebite koło można zmienić na miejscu, o tyle w przypadku uszkodzonej felgi lepiej wezwać pomoc. - Bo jazda z krzywą felgą może spowodować uszkodzenie zawieszenia samochodu, które jest bardzo delikatne i specyficzne. A naprawa droga - mówi.

Jest źle, będzie gorzej

Już teraz jest bardzo źle, ale prawdziwe natężenie "drogowych pułapek" dopiero przed nami. Jak mówi Marek Kąkolewski z Komendy Głównej Policji, w tej chwili mamy jeszcze zimę i większość dróg jest zaśnieżonych. Ale jeżeli nastąpi poważna odwilż, zacznie się prawdziwy tor przeszkód. Jak zatem jeździć? - Bezpiecznie - mówi Kąkolewski. - Każdy kierowca powinien omijać dziury. Trzeba być maksymalnie skoncentrowanym i starać się przewidzieć ewentualne konsekwencje. Stąd wszelkie uliczne rozlewiska i podejrzane kałuże od razu powinny wzbudzać naszą czujność. A jeśli już uszkodzimy samochód, to należy pamiętać o kilku kwestiach. - Pierwsza podstawowa rzecz - zrobić zdjęcie lub nakręcić film - tłumaczy Kąkolewski. - Potem, jeżeli oczywiście można, dojechać do najbliższej jednostki policji i zgłosić szkodę lub wezwać patrol na miejsce - radzi. Po co to wszystko? - Bo można próbować dogadać się z zarządcą drogi i starać się uzyskać odszkodowanie. Ale w takiej sytuacji potrzebne są dowody - właśnie zdjęcia czy policyjny raport. Dobrze byłoby zadbać też o ewentualnych świadków zdarzenia - mówi Kąkolewski.

Takie sprawy z reguły są dość trudne i często, choć pozytywnie, to jednak kończą się dopiero w sądzie.

DOSTĘP PREMIUM