Językoznawca: szukanie haków działa na wyobraźnię

W sklepach z hakami wielkiego poruszenia nie widać. Ale w polityce haki robią ostatnio prawdziwą furorę. Zdaniem językoznawców, ?szukanie haków? przemawia do odbiorców, stąd to sformułowanie w polityce.
Haki najłatwiej znaleźć w sklepie ze śrubami. W sklepie metalowym w centrum Lublina jest ich cała masa. - Są haki na wieszaki, haki do rowerów, do holowania, a nawet haki na kapelusze - mówi właściciel Marek Malec. I dodaje, że to asortyment niedrogi: najtańsze kosztują kilkadziesiąt groszy.

Zdecydowanie "droższe" są haki, których szukają politycy - droższe, bo mogą innym zaszkodzić. To haki nie dosłowne, ale przenośne. - Hak rozumiany przenośnie to coś, czego nie powinno się wiedzieć. Więc szukanie haków to po prostu wygrzebywanie, wydobywanie w tym przypadku pewnych informacji - mówi dr Paweł Nowak, językoznawca z Uniwersytetu Marii Curie - Skłodowskiej.

Zdaniem Pawła Nowaka, "szukanie haków" weszło do języka polityki, bo jest obrazowe i wyraziste. - Działa na wyobraźnię odbiorcy. On nie zrozumiałby tego, że ktoś szuka na kogoś dokumentów albo informacji, ale jak słyszy, że szuka haków - to daje mu wyobrażenie o tym, jak wygląda działalność polityczna - dodaje językoznawca.

Znany z kwiecistego języka lubelski radny Marcin Nowak nie ma wątpliwości, że haka można znaleźć na każdego. - Bo ktoś na przykład kogoś w przedszkolu klockiem rzucił - mówi z uśmiechem radny. Ale od razu dodaje, że haków szukać nie warto.

" Jeśli prawdziwym jesteś Polakiem - działaj dla ludzi; nie działaj hakiem" - to limeryk radnego Marcina Nowaka.

DOSTĘP PREMIUM