Pomoc dla Sebastiana. 13 tysięcy złotych na koncie

Caritas ma już 13 tysięcy złotych i kilka wpłat w walutach zagranicznych, a do rodziny 11-letniego Sebastiana zaczęły przychodzić pierwsze paczki. To efekt nagłośnienia historii chłopca, który wylądował w Domu Dziecka, bo w jego domu były bardzo trudne warunki mieszkaniowe. Do tego mama jest chora, a tata ma amputowaną nogę.
Pomoc płynie ze wszystkich stron. Internauci i słuchacze TOK FM, którzy deklarowali wsparcie nie zawiedli. - Mamy już pierwsze paczki dla tej rodziny - dowiedzieliśmy się na poczcie w Strzyżewicach. W paczkach, zgodnie z deklaracjami wszystkich, którzy do nas napisali, miały być m.in. żywność, środki czystości, ubrania, ale też odkurzacz, firanki, zasłony, ręczniki czy pościel. Wszystko, co może się przydać w domu. Do tego książki dla chłopca, bo 11-latek bardzo dużo czyta.

Na utworzonym w poniedziałek po południu koncie lubelskiej Caritas w czwartek o godz. 9 było około trzynastu tysięcy złotych. Były też pojedyncze wpłaty z zagranicy m.in. z Lichtensteinu. Jak mówi ksiądz Wiesław Kosicki z Caritasu, widać, że to pieniądze prosto z serca i że każdy chce pomóc rodzinie jak może. Najmniejsza wpłata to pięć złotych, największa około tysiąca. Wpłat dokonało prawie sto osób.

Pieniądze pójdą głównie na remont domu. A potrzebna jest m.in. nowa podłoga, doprowadzenie wody, urządzenie łazienki. - Mamy nadzieję, że ten fundusz będzie wzrastał. Chcemy tym ludziom pomóc, aby znowu mogli zamieszkać razem z dzieckiem - mówi wicedyrektor Caritas Archidiecezji Lubelskiej.

Jest szansa, że wsparcie przyjdzie też z PFRON-u. Tata Sebastiana ma amputowaną nogę. W najbliższym czasie stanie przed komisją, która wydaje orzeczenia o niepełnosprawności. - Wówczas jest możliwość osiągnięcia pomocy z PRFON-u. Zrobilibyśmy remont tego domu taki, aby ta podłoga była cała; żeby łazienkę zrobić, bo jej nie ma - mówił w środę na sesji rady gminy wójt Jan Dąbrowski. Pomoc, o czym pisaliśmy już wcześniej, deklarują też sąsiedzi. Chcą m.in. wstawić okna i drzwi wejściowe.

Sebastian cały czas jest w Domu Dziecka w Lublinie. Mama odwiedza go najczęściej jak może. W przyszły wtorek w placówce odbędzie się posiedzenie specjalnego zespołu, który ma dyskutować o sytuacji chłopca i o jego szansach na szybki powrót do kochających rodziców. Natomiast w przyszły czwartek sprawą ponownie zajmie się sąd. Na rozprawę są wezwani rodzice 11-latka.

DOSTĘP PREMIUM