Ktoś pisze o tobie nieprawdę w internecie? Masz kłopot

Co zrobić, jeśli ktoś oczerni nas w internecie? Teoretycznie jako ofiara przestępstwa możemy pójść na policję czy do prokuratury. Tyle, że organy ścigania wcale nie mają obowiązku zajmować się tym tematem. Bo pomówienie czy zniesławienie nie jest przestępstwem ściganym z urzędu.
Dyrektor jednej ze szkół został w sieci pomówiony, m.in. o to, że pije z uczniami alkohol. Złożył zawiadomienie na policji. Policja przekazała sprawę do prokuratury, a ta uznała, że w grę wchodzi przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego i dlatego (w myśl art. 212 Kodeksu Karnego) nie będzie prowadzić śledztwa w tej sprawie. Akta, w ramach prywatnego aktu oskarżenia, poszły do sądu. A sąd. poprosił o wskazanie osoby oskarżonej (czyli osoby, która dokonała wpisu w internecie).

Pytanie tylko: jak to zrobić?

Zwykły obywatel ma nikłe możliwości namierzenia autora internetowego wpisu. Gdyby chciał to robić na własną rękę, byłoby to trudne i kosztowne. Dlatego najczęściej prosi o pomoc policję czy składa zawiadomienie w prokuraturze. - Takich spraw jest coraz więcej - przyznaje prokurator Dorota Kawa z Prokuratury Rejonowej w Lublinie.

Najczęściej prokuratura odmawia jednak wszczęcia śledztwa sugerując, by osoba pomówiona sama poszła z tym do sądu. - Trudno jest walczyć z przestępstwami, które zostały popełnione w cyberprzestrzeni - mówi mecenas Magdalena Kusik - Lewkowicz. Dodaje, że chodzi zwłaszcza o kwestie dowodowe, czyli np. namierzenie autora internetowego wpisu czy numeru IP komputera.

Prokuratura czasami pomaga zebrać dowody: tak było np. w przypadku byłego prezydenta Lublina. Został pomówiony, złożył zawiadomienie i autor oczerniającego wpisu został namierzony. - Ale nie skierowaliśmy do sądu aktu oskarżenia - mówi prokurator Marek Zych z Prokuratury Rejonowej Lublin - Północ. Jak tłumaczy, były prezydent, jeśli zechce może teraz sam pójść z tym do sądu.

Prokuratura pomaga jeszcze w jednym przypadku: gdy osoba zniesławiona jest nieporadna i nie jest w stanie sama poruszać się w systemie prawnym. Wtedy wiadomo, że nawet jakby chciała, nie da rady wnieść do sądu aktu oskarżenia. - Mieliśmy przypadek nauczycielki, która na Naszej Klasie zamieszczała zdjęcia, a ktoś dodawał pod nimi wulgarne komentarze. Odmówiliśmy wszczęcia śledztwa, bo uznaliśmy, że osoba wykształcona jest samodzielna i jest w stanie sama poruszać się w systemie prawnym - dodaje Zych.

DOSTĘP PREMIUM